ROZMOWA

• Między związkami zawodowymi Służby Celnej a Ministerstwem Finansów trwa spór o zwrot kosztów za delegacje służbowe funkcjonariuszom i pracownikom działającym w szczególnym nadzorze podatkowym. W czym problem?

- Sprawa dotyczy ok. 600 osób na 16 tys. zatrudnionych w Służbie Celnej wykonujących szczególny nadzór podatkowy (SNP). Te osoby do tej pory funkcjonowały według zasad ukształtowanych jeszcze z czasów urzędów kontroli skarbowej, zanim służba ta w 2003 roku przeszła do Służby Celnej. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że osoby sprawujące szczególny nadzór podatkowy dojeżdżają codziennie z domu do konkretnego miejsca wykonywania swoich czynności, np. składu podatkowego i wracają z niego do domu, a płaci się im za to koszty dojazdu i diety w ramach delegacji, mimo że osoby te mają tam swoje stanowisko pracy i spędzają tam 8 lub 12 godzin. Taki skład podatkowy w zakładzie obracającym wyrobami akcyzowymi jest ich stałym miejscem pracy.

• Skoro zawsze tak było, to po co zmieniać?

- Argument, że zawsze tak było, nie jest argumentem merytorycznym. Pracownikom i funkcjonariuszom dojeżdżającym do oddziału celnego albo miejsca wyznaczonego, czy uznanego, gdzie wykonuje się czynności urzędowe, nie płaci się za dojazd do miejsca pracy. A pracownicy szczególnego nadzoru podatkowego oczekują takiego uprzywilejowania, mimo że według wyroku Sądu Okręgowego w Gdyni, który rozstrzygał taką sprawę, nie mają do tego prawa.

• Ale nie ma jednolitych reguł w tym zakresie.

- To prawda. Ta sprawa w Służbie Celnej nie jest uregulowana. Wspomniany wyrok sądu w Gdyni został wydany w kwietniu 2007 r. i do tej pory nie zostały określone jednolite zasady dojazdów pracowników SNP. W najbliższych czasie to uregulujemy. W ramach porządkowania tego obszaru chcemy też ujednolicić zasady określania tzw. kilometrówki - ryczałtu kilometrowego za użycie prywatnego pojazdu w celach służbowych.

• Sprawę poruszyły związki zawodowe. Co zrobi Ministerstwo Finansów?

- Nie chcieliśmy tego drażliwego tematu dotykać ze względu na jego delikatność. Pojawiły się jednak sygnały o różnych zasadach funkcjonujących w izbach celnych, bo dyrektorzy są dysponentami środków finansowych zobowiązanymi do ich wydawania w sposób uzasadniony i zgodnie z prawem. Po wyroku sądu w dwóch izbach zasady funkcjonowania SNP dostosowano do interpretacji zawartej w sentencji wyroku. Musimy więc tę sprawę uregulować zgodnie z prawem we wszystkich izbach celnych.

• Koszty dojazdu do pracy nie będą zwracane.

- Koszty dojazdu do miejsca pracy są kosztem każdego pracownika i funkcjonariusza w Służbie Celnej, bez względu na to, czy on pracuje w izbie celnej, oddziale, czy jest pracownikiem szczególnego nadzoru podatkowego. Dojazd do miejsca pracy to nie delegacja.

• Kwestią sporną jest zdefiniowanie miejsca pracy...

- Jeżeli - zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku (sygn. akt VII Pa 65/06) - miejsce wykonywania szczególnego nadzoru podatkowego zostało wpisane do regulaminu urzędu celnego, a pracownik w umowie o pracę lub funkcjonariusz w akcie mianowania będzie miał wyznaczone miejsce wykonywania pracy: konkretną jednostkę sprawowania SNP, to dojeżdża on do tego miejsca, jak do swojego stałego miejsca pracy. Z tego tytułu w swoich rozliczeniach podatkowych może uwzględnić koszty uzyskania przychodu, jak każdy inny podatnik PIT. Więc w dojazdach na stały nadzór podatkowy nie będzie delegacji w ogóle.

• Czy zatem taki pracownik nigdy nie może być w delegacji?

- Oczywiście, że może. Jednak nie mylmy delegacji służbowej z dojazdem do pracy. Gdy ten sam pracownik zostanie oddelegowany do pracy w innym miejscu, np. gdy zastępuje kogoś, to w takim przypadku mamy do czynienia z delegacją służbową, bo został przez przełożonego delegowany do innego miejsca.

• A jak jest w przypadku doraźnego nadzoru?

- Doraźny nadzór podatkowy polega na dojeżdżaniu do kilku miejsc sprawowania szczególnego nadzoru podatkowego, np. na terenie jednej lub kilku gmin w ciągu jednego dnia pracy. W tym przypadku można zastosować zasadę standardową - pracownik lub funkcjonariusz rozpoczyna podróż z urzędu, po stawieniu się rano do pracy. Jednak może się okazać, że pracownik taki ma dalej do urzędu niż do pierwszego miejsca kontroli. Więc zastosowanie zasady, że podróż służbowa rozpoczyna się z urzędu, może być dodatkowym ciężarem wynikającym z konieczności dojazdu najpierw do urzędu przed rozpoczęciem podróży.

• To jaką zasadę trzeba tu zastosować?

- Opinie prawne oraz opinie inspekcji pracy wydane na podstawie wyroku Sądu Najwyższego (sygn. I PKN 350/00, OSNP 2003/2/36) wskazują na stosowanie zasady, zgodnie z którą pracownikowi można wyznaczyć obszar pracy, np. kilku gmin. W takim przypadku dojazd z miejsca zamieszkania do pierwszego miejsca pracy jest zwyczajnym dojazdem do pracy. Podróż służbowa w ramach delegacji ze zwrotem kosztów podróży rozpoczyna się dopiero od pierwszego miejsca kontroli do kolejnych, aż do ostatniego. Jednak z ostatniego miejsca sprawowania nadzoru podatkowego pracownik wraca do domu. I tu znów następuje normalny powrót z pracy do domu.

• A co w sytuacji, gdy po kontroli urzędnik nie wraca do domu, a jedzie do urzędu?

- W przypadku gdy po kontroli pracownik spisuje protokół lub musi pewne rzeczy z kontroli zawieźć do urzędu, wtedy również jest w delegacji służbowej. Dopiero powrót z urzędu do domu jest normalnym powrotem z pracy.

• Skąd w takim razie ten szum? Wrzawa dla wrzawy...

- Ten szum robi jeden związek zawodowy w Służbie Celnej - sekcja skarbowców NSZZ Solidarność, i to działając na rzecz pewnego uprzywilejowania nielicznych. W dodatku przy każdej okazji próbuje mnie zdyskredytować, stąd też wniosek o moje odwołanie. Jest to jednak spór o zasady i pieniądze: zasadę, według której wszyscy są równi, a nie ma grup uprzywilejowanych, oraz pieniądze, które te osoby otrzymują, ale jak wskazał wyrok sądu i interpretacje prawne, w sposób nieuzasadniony. Trzeba mieć świadomość, że podnosimy w Służbie Celnej wynagrodzenia w tym roku, w przyszłym i w następnym, ale też likwidujemy niezgodne z prawem uprzywilejowanie wąskiej grupy osób.