Panie Profesorze, jak ocenia Pan obecne prawo podatkowe. Czy jest lepsze niż przed kilkoma latami?

Kryteriów oceny prawa podatkowego jest wiele, a w związku z tym trudno o syntetyczną ocenę. Jeżeli patrzeć na prawo podatkowe z punktu widzenia podstawowych, społecznych standardów oceny, takich jak jednoznaczność, spójność wewnętrzna czy ochrona praw jednostki, to trudno byłoby mówić o poprawie stanu prawa podatkowego. Polska nie jest zresztą pod tym względem wyjątkowa.  

Czy dużo jest w nim tzw. bubli prawnych?

To określenie nie jest zbyt fortunne, bo zawiera sugestię, że wadliwe przepisy są efektem niestarannej, nonszalanckiej legislacji. Tymczasem przyczyn wadliwości przepisów jest wiele: niekiedy przepis dobrze funkcjonujący, na skutek zmiany sytuacji, w której ma znaleźć zastosowanie, zaczyna wywoływać niepożądane skutki. Poza tym rzecz nie tylko w treści przepisów, ale także w sposobie ich stosowania. Jeżeli dobrze napisany przepis zaczyna być stosowany przez administrację podatkową w sposób wrogi wobec podatnika, a takie postępowanie zaaprobują sądy administracyjne, to czy można mieć w takiej sytuacji pretensje do przepisu? Tym niemniej można jednoznacznie stwierdzić, że liczba przepisów wadliwych bądź wadliwie stosowanych jest nadmierna i z pewnością nie maleje wraz z upływem lat.

Patrząc z perspektywy lat i doświadczenia, jakie zdobyliśmy przy konstruowaniu przepisów, powinno być lepiej? Dlaczego w takim razie nie jest?

Prawo podatkowe nie jest wdzięcznym polem dla działalności legislacyjnej. Decyduje o tym, po pierwsze, złożoność regulowanej materii, po drugie – nieunikniona rozbieżność interesów podatnika i administracji podatkowej, a po trzecie – konieczność zapobiegania zjawisku unikania opodatkowania. Doświadczenie rzeczywiście jest, ale nie ma warunków do jego wykorzystania ze względu na fatalnie zorganizowany proces legislacyjny oraz brak kompleksowego monitoringu działania prawa podatkowego. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga decyzji politycznych – administracja podatkowa, w polskich warunkach, nie jest w stanie samodzielnie wykonać czynności naprawczych.

Ministerstwo Finansów dużo za to mówi o przyjazności administracji podatkowej…   

W ostatnich latach z pewnością poprawił się w sposób znaczący standard obsługi „okienkowej” podatnika, ale czy administracja podatkowa wykazuje np. większą tolerancję wobec niezawinionych błędów podatnika?  Czy stwierdzenie takich błędów, czy niedociągnięć, prowadzi do pouczenia podatnika o właściwym sposobie postępowania albo np. do upomnienia podatnika, czy też raczej ścieżka biegnie rutynowo w kierunku zastosowania wobec niego przepisów kodeksu karnego skarbowego?

Nie wydaje się też, aby Ministerstwu Finansów jakoś szczególnie zależało na kształtowaniu wizerunku administracji podatkowej jako przyjaznej podatnikom. Wymownym dowodem na to jest fakt, że – w przeciwieństwie do wielu innych krajów na świecie - w Polsce administracja podatkowa nie była jak dotąd w stanie sformułować nawet tak deklaratywnego dokumentu, jak karta praw podatnika. Natomiast znawcy praktyki podatkowej twierdzą, że w ostatnich latach wzrosła „agresywność” kontroli podatkowych…