Od 1 kwietnia wchodzi w życie kolejna ustawa nowelizująca przepisy o VAT w 2011 roku. Czy to nie za wiele zmian w tak krótkim czasie?

Rzeczywiście jeszcze podatnicy nie otrząsnęli się po chaosie legislacyjnym na gruncie VAT, jaki powstał na początku roku, a już mamy do czynienia z kolejnymi zmianami. Wątpliwości budzi przede wszystkim tryb, w jakim zmiany zostały wprowadzone – tryb, który praktycznie nie przewiduje vacatio legis, czyli okresu pomiędzy ogłoszeniem ustawy a jej wejściem w życie. Celem stosowania vacatio legis jest możliwość odpowiedniego zaznajomienia się i dostosowania przez adresata przepisu (w tym przypadku podatnika) do nowych regulacji. Standard w tym zakresie wyznacza ustawa o ogłaszaniu aktów normatywnych przewidująca 14 dni jako minimalny okres vacatio legis.

Niestety ustawodawca coraz częściej dochodzi do wniosku, że vacatio legis to zbędny luksus dla podatnika, i będzie musiał sobie radzić bez niego. Nie pamięta, że takie działanie jest sprzeczne z zasadami przyzwoitej legislacji wynikającymi z konstytucji, o czym wspominał wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny w swoich orzeczeniach.

Przy okazji rozpatrywania spraw dotyczących zmian w podatkach dochodowych trybunał wskazywał na miesięczny okres jako minimalne vacatio legis. Czy termin ten dotyczy również VAT?

Moim zdaniem powinien. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w odróżnieniu od podatków dochodowych, w VAT funkcjonują miesięczne i kwartalne okresy rozliczeniowe. Jednak rozważając wynikającą z konstytucji zasadę odpowiedniego vacatio legis, należy na to patrzeć w szerszym kontekście – kontekście uwzględniającym zasadę pewności prawa jako jednego z elementów podejmowania decyzji ekonomiczno-biznesowych.

Przy okazji tej nowelizacji możemy mówić tylko i wyłącznie o zasadzie „niepewności” prawa. Wystarczy przypomnieć, że jedną z najistotniejszych zmian, które mają wejść w życie od 1 kwietnia, jest wprowadzenie opodatkowania VAT nieodpłatnych przekazań towarów związanych z prowadzonym przedsiębiorstwem. Jest to zmiana na niekorzyść podatników, gdyż w efekcie podatnicy będą mieli obowiązek naliczania VAT, np. na wydaniach towarów o charakterze promocyjno-reklamowym. Planowanie tego typu wydatków odbywa się z pewnym wyprzedzeniem, a częstą praktyką jest budżetowanie w okresach rocznych.

Pytanie, czy w takich okolicznościach podatnik ma możliwość dostosowania się w odpowiedni sposób do nowych zasad rozliczeń, należy uznać za retoryczne.

Czy posłowie uchwalając zmiany w VAT, zapomnieli o standardach legislacyjnych?

Na to wygląda. Szkoda, że posłowie, uchwalając kolejne ustawy, nie korzystają z opracowań przygotowanych przez Biuro Analiz Sejmowych, gdyż w opracowaniu nr 4 z 12 stycznia 2010 r. zasady przyzwoitej legislacji w odniesieniu do prawa podatkowego (w tym vacatio legis) zostały bardzo przejrzyście podsumowane przez wewnętrzną komórkę Sejmu. Trudno również dostrzec w tym przypadku jakiekolwiek nadzwyczajne okoliczności, które uzasadniałyby skrócenie vacatio legis lub rezygnację z niego. Wystarczy przypomnieć, że przepis dotyczący nieodpłatnych przekazań w obecnym kształcie obowiązuje już blisko 6 lat. Było zatem naprawdę sporo czasu, aby zmianę przygotować i przeprowadzić w sposób, który przynajmniej w niewielkim stopniu korespondowałaby z zasadami przyzwoitej legislacji wynikającymi z konstytucji.