Sposób rozliczenia podatkowego udziału osób prawnych w spółkach osobowych oraz konsorcjach reguluje art. 5 ustawy o CIT. Przychody w ten sposób osiągane łączy się u każdego ze wspólników proporcjonalnie do posiadanego prawa do udziału w zysku. Przy czym przy braku jasnych postanowień w tej kwestii przyjmuje się, że prawa do udziału są równe. Zasada ta wydaje się być jasna i nie budzi wątpliwości.

Bardziej problematyczny jest art. 5 ust. 2 ustawy o CIT. Zgodnie z tym przepisem wskazane zasady stosuje się do rozliczania kosztów uzyskania przychodów, wydatków niestanowiących kosztów, zwolnień, ulg oraz obniżenia dochodu, podstawy opodatkowania lub podatku. Taki sposób uregulowania tej materii znacznie utrudnia współpracę pomiędzy osobami prawnymi w postaci spółki osobowej czy konsorcjum. Problem bierze się stąd, że nie zawsze w tego typu przedsięwzięciach podział zysków odpowiada partycypacji w kosztach.

W większości znanych mi przypadków nie ma tutaj symetrii. Z różnych względów jeden czy kilka podmiotów ponosi koszty procentowo przewyższające udział w zyskach (np. gdy jeden podmiot występuje jako inwestor finansowy, a drugi jako inicjator przedsięwzięcia).

W takim przypadku, stosując art. 5 ust. 2 ustawy o CIT podmiot, który ponosi wyższe koszty, nie będzie mógł ich w całości potraktować jako koszt uzyskania przychodu, gdyż tylko część z nich odpowiada procentowo udziałowi tego podmiotu w zyskach. Nie jest przy tym jasne, czy pozostałą część kosztów będzie mógł rozliczyć wspólnik (wspólnicy), gdyż on tych kosztów nie poniósł. Sprawia to, że konstrukcja prawna tego typu wspólnych przedsięwzięć często odbiega od rozwiązań najprostszych, gdyż te mogłyby skutkować brakiem możliwości pełnego rozliczenia kosztów dla celów podatkowych.