Za pierwszym podejściem przemawia pewność obrotu prawnego: podatnik obywatel nie musi być detektywem snującym rozważania na temat motywów działania ustawodawcy. Z drugiej zaś strony imperium podatkowe jest tak rozległe, że trudno je ogarnąć logiczną i spójną legislacją. Dlatego konieczne jest czytanie przepisów podatkowych ze względu na ich cel i kontekst. Dylematu tego nie rozstrzygają ani organy podatkowe ani orzecznictwo sądów. Wydaje się, że kierować się tutaj należy zasadą Arystotelesowego złotego środka (leżącego gdzieś między nadmiarem i niedostatkiem). Przepisy należy czytać tak jak są napisane, ale w sytuacjach, gdzie dzieło ustawodawcy ewidentnie rozminęło się z jego intencją, należy wziąć pod uwagę również jego zamysły.

Przykładem dobrze ilustrującym powyższe zagadnienie jest kwestia ustalenia kosztów uzyskania przychodów w przypadku sprzedaży udziałów w spółce z o.o., do której sprzedający uprzednio wniósł dopłaty. Przepisy o podatkach dochodowych stanowią, że kosztami uzyskania przychodów są wydatki na nabycie udziałów. Dopłaty wniesione do spółki nie są wydatkiem na nabycie udziałów, tylko zobowiązaniem związanym z posiadaniem tychże udziałów, które może zostać nałożone na udziałowca mocą uchwały zgromadzenia wspólników. Organy podatkowe i (niestety) niektóre sądy wysnuły z takiej regulacji wniosek, iż skoro dopłaty wniesione do spółki nie są warunkiem nabycia udziałów, to znaczy przy sprzedaży takich udziałów wydatki poniesione na dopłaty nie są kosztem uzyskania przychodów. Z drugiej jednak strony dopłaty są nierozerwalnie związane z udziałami. Tylko nowy udziałowiec ma do nich prawo, co oznacza, że wraz ze sprzedażą udziałów, poprzedni udziałowiec traci te uprawnienia.

W tym przypadku powinna znaleźć zastosowanie zasada złotego środka interpretacji przepisów podatkowych i możliwość potraktowania dopłat jako kosztów uzyskania przychodów z tytułu sprzedaży udziałów nie powinna budzić wątpliwości.