Środowisko księgowych i dyrektorów finansowych jest szczególnie narażone na popełnienie błędów w rozliczeniach podatkowych. Tak przynajmniej wynika z praktyki organów skarbowych. Dla nich bowiem księgowy dużej firmy, który odpowiada za obrót setkami tysięcy faktur, jest przestępcą skarbowym, gdy któraś z faktur nie zostanie poprawnie rozliczona. I nie ma przy tym znaczenia, czy w skali obrotu firmy fiskus ucierpiał na niedopatrzeniu osoby reprezentującej firmę w istotny sposób (i czy ucierpiał w ogóle). Nie ma znaczenia, że w pozostałym zakresie rozliczenia podatkowe są prowadzone bez zarzutu. Liczy się to, że błąd, choćby niewinny, miał miejsce. W takiej sytuacji ktoś popełnił przestępstwo i musi być ukarany. Organy oferują dobrowolne poddanie się odpowiedzialności, co zwykle spotyka się z przyjęciem ze strony oskarżonego, mającego na uwadze niepewność rozstrzygnięcia sądowego.

Gdyby jednak księgowy zaryzykował podjęcie wyzwania, to musi wiedzieć, że w 9 przypadkach na 10 przestępcą nie jest mimo takich sugestii ze strony organu. Zdecydowana większość przestępstw karnych skarbowych z obszaru podatkowego może zostać popełniona z winy umyślnej. Oznacza to, że sprawca ma zamiar popełnić czyn zabroniony, to jest chce go popełnić (zamiar bezpośredni) albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi (zamiar ewentualny). Ludzka pomyłka czy drobne niedopatrzenie nie mieszczą się w tej kategorii. Większość urzędników skarbowych jednak albo tego nie wie, albo nie chce wiedzieć. Dla nich strona przedmiotowa czynu (m.in. kwestia winy) jest pojęciem pustym – każda nieprawidłowość w rozliczeniu z fiskusem jest przestępstwem (lub wykroczeniem). To podejście jednak jest błędne i dlatego zwykle warto się zastanowić, czy dobrowolne poddanie się karze, jest uzasadnione. Tym bardziej że mimo że nie podlega to wpisowi do Krajowego Rejestru Karnego, to jednak osobę, która się poddała karze dobrowolnie, również jest karana.