Jakby tego było mało, Ministerstwo Gospodarki przedstawiło założenia do zmian w kilku ustawach podatkowych tzw. trzecia ustawa regulacyjna.

Chce ulżyć przedsiębiorcom. Czy nie za dużo tych dobrych wieści naraz?

Wydaje się to aż nieprawdopodobne, by łaska pańska (która przecież na pstrym koniu jeździ), a raczej łaskawość państwa, przyjęła do wiadomości postulaty zgłaszane od dawna przez podatników.

Wspomniana ustawa o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce zawiera propozycje, które w dwóch poprzednich deregulacjach albo się nie znalazły, albo nie uzyskały poparcia większości parlamentarnej. O tym, czy zostaną przyjęte, zdecyduje wola ich wprowadzenia.

A z tym może być problem. Projekt zostanie dopiero skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. A to oznacza, że trafi m.in. do Ministerstwa Finansów.

I tu już wystąpi pierwsza przeszkoda. Trudno sobie wyobrazić, że resort, który odpowiada za finanse publiczne, tak łatwo przystanie na propozycje, które mają w zamyśle poprawę warunków wykonywania działalności gospodarczej. 

Służyć temu będzie zniesienie lub ograniczenie niektórych uciążliwych i zbędnych obciążeń administracyjnych i uproszczenie przepisów.

To z kolei związane jest ze zmniejszeniem wpływów do budżetu. A o tym niestety decyduje Ministerstwo Finansów, które jest nieskore do ułatwiania życia przedsiębiorcom.