Zapowiadano rewolucję. Na początku lipca miliony zaświadczeń przedkładanych w urzędach zastąpiły oświadczenia. Słowo obywatela stało się równie ważnie co papier. I chociaż zaufanie to ma ograniczony charakter, bo w każdej chwili urzędnicy mogą naszą prawdomówność sprawdzić, to i tak zapowiadał się wielki przełom.
Publikacja: 30 sierpnia 2011, 03:00
Przy okazji powstała szansa na uwolnienie tysięcy urzędników od mało użytecznej papierkowej roboty, po to by mogli zająć się bardziej racjonalnymi z punktu widzenia państwa i obywateli działaniami.
Jak to jednak zwykle bywa, z wielkiej chmury spadł zaledwie deszczyk. Rewolucja skończyła się wielką klapą. A obywatele jak biegali po urzędach po papierowe zaświadczenia, tak nadal biegają. Skutek jest taki, że liczba wystawianych zaświadczeń nie maleje. Zwyciężyły siła przyzwyczajenia i brak zaufania do urzędników.
Wierzymy w magiczną moc papieru. Tylko tego nie da się cofnąć, odwołać ani przekręcić. To dlatego miliony Polaków co roku osobiście stawiają się w urzędach skarbowych, by złożyć roczny PIT. Wszystko po to, by na kopii druku dostać pieczątkę potwierdzającą datę złożenia formularza. Ale to tylko część prawdy.
Dużo ważniejszy jest brak zaufania. Nie ufamy urzędnikom. Nie wierzymy państwu i reprezentującej je administracji. Z góry zakładamy, że skoro państwo coś nam daje, to tylko po to, by później boleśnie wydrzeć od nas więcej. To właśnie dlatego uciekamy od odpowiedzialności za własne słowa, kryjąc się za ochronną tarczą zaświadczeń. Lęk przed konsekwencjami, jakie mogłyby przynieść pomyłki w oświadczeniach, nawet jeśli jest nieuzasadniony, to na tyle silny, że nie ma co liczyć na szybką zmianę. Strach przed utratą świadczeń jest w tym przypadku zbyt duży, by ludzie decydowali się na niepotrzebne ich zdaniem ryzyko.
1: użendnik z IP: 145.237.111.* (2011-08-30 07:35)
Jak zwykle wyważony, uczciwy, merytoryczny i obiektywny komentarz na temat urzędników. Tym razem jesteśmy winni tego, że obywatele w relacjach pomiędzy sobą oczekują potwierdzeń urzędowych oraz, że nie potrafią okreslić co to powierzchnia użytkowa, średni dochód na członka rodziny, tytuł własności...
2: wjw z IP: 77.115.73.* (2011-08-30 11:50)
To państwo przez lata traktowało swoich obywateli jak podejrzanych więc nie ma się co dziwić, że teraz to działa w drugą stronę. Na zmianę w mentalności społeczeństwa potrzeba sporo czasu i cierpliwości.
No. Chyba, że wrócą stare zasady.
3: dziedzic z IP: 83.20.155.* (2011-08-30 12:28)
Znam Pana poglądy z niegdyś prężnego bloga i zwykle się z nimi zgadzam.O tym,że nie zawsze się to sprawdza przekonałem się na własnej skórze.Jest
dokument o nazwie Oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane.Kiedyś(do 2003r.)zawartośc była weryfikowana przez urzędy,teraz nie.Gmina posłużyła się dokumentem w którym co najmniej 80% danych właścicieli nieruchomości nie pokrywało się z tymi z KW.Rada Gminy stwierdziła,że wszystko było w porządku.Organ,który wydał pozwolenie stwierdził tylko,że zostało prawidłowo wypełnione.Mam wrażenie,że niektóre uproszczenia są tworzone pod konkretne przekręty np.to z 2003 pod wiatraki,gdzie masowo jako właściciele działek są podawane osoby nieżyjące.
Prowadzenie ewidencji wyrobów akcyzowych jest warunkiem zwolnienia

rwa sezon prac remontowo-budowlanych. Osoby, które decydują się na zmiany w domach i mieszkaniach, mogą odzyskać część VAT zapłaconego przy zakupie materiałów budowlanych. Rekompensata dotyczy nie tylko ogólnie pojętej budowy i remontów.