Może to dotyczyć wszystkich przedsiębiorców – od prowadzących jednoosobową działalność po duże podmioty. Takie mogą być skutki zmian, jakie przewiduje projekt dużej nowelizacji VAT. Zakłada on możliwość wykreślenia z rejestru VAT podatników w pięciu przypadkach (patrz ramka). Najwięcej kontrowersji wzbudzają jednak dwa z nich. Z rejestru będzie można usunąć podatnika wystawiającego faktury lub ich korekty, które nie dokumentowały rzeczywistej sprzedaży (puste faktury), a także takiego, który nie dochował należytej staranności przy doborze kontrahentów – a więc prowadząc biznes, wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że dostawcy lub nabywcy, od których kupił lub którym sprzedał towar, działali w celu wyłudzenia VAT.

Intencją projektodawców (Ministerstwa Finansów) jest, by przepisy uderzyły w oszustów podatkowych, którzy jedynie podszywają się pod podatników, a ich celem jest wyłudzenie VAT. – Chęć uniemożliwienia nieuczciwym podmiotom dalszego handlu i wyłudzania podatku jest zrozumiała – uważa Dorota Pokrop, doradca podatkowy i partner w EY.

Oszuści najczęściej posługują się pustymi fakturami. Przemysław D. Antas tłumaczy, że mamy z nimi do czynienia w dwóch przypadkach. Po pierwsze, gdy stroną transakcji wskazaną na fakturze (np. dostawcą) była w rzeczywistości inna osoba, niżby to wynikało z transakcji. – Taka sytuacja występuje często w przypadku tzw. słupów wykorzystywanych w karuzelach podatkowych – osoby te jedynie wystawiają faktury sprzedaży, ale rzeczywistym dostawcą towaru jest ktoś inny – wyjaśnia ekspert. Po drugie, z pustą fakturą mamy do czynienia, np. gdy faktura wskazuje sprzedaż innego towaru, niż w rzeczywistości został dostarczony.

Problem w tym, że przepisy pozwalające na wykreślenie podatnika z rejestru mogą rykoszetem uderzyć w uczciwe firmy, które nieświadomie kupiły towar od oszusta lub mu go sprzedały. – Uczciwe podmioty będą w dużo gorszej sytuacji niż obecnie – uważa Dorota Pokrop. Zgadza się z nią Jerzy Martini, doradca podatkowy i partner w Martini i Wspólnicy. – Z obserwacji działań fiskusa widać, że organy podatkowe nie badają, czy podatnik miał świadomość, że uczestniczy w oszustwie, mimo że zgodnie z prawem mają taki obowiązek – mówi ekspert.

Wskazuje on, że w skarbówce dominuje podejście, zgodnie z którym sam fakt dokonania transakcji z oszustem oznacza, że podatnik jest winny – skoro kupił od oszusta, to na pewno wiedział, z kim ma do czynienia. Jerzy Martini przyznaje więc, że skoro obecnie organy podatkowe często działają wbrew prawu, to można podejrzewać, że będą również nadużywać uprawnień do wyrejestrowywania podatników VAT, stosując tę instytucję do uczciwych podatników, którzy nieświadomie dali się wciągnąć w transakcję oszustom.

Mało tego. Przemysław D. Antas zwraca uwagę, że zgodnie z projektowanymi przepisami urząd będzie mógł wykreślić nie tylko podatnika, którego podejrzewa o to, że bezpośrednio wziął udział w oszustwie, lecz także tego, którego podejrzewa o pośredni udział w procederze. – Uznaniowość urzędu będzie bardzo szeroka, a pozycja uczciwego podatnika nawet słabsza niż w czasie kontroli czy postępowania podatkowego. Przed wykreśleniem z rejestru nie będzie mógł nawet spierać się z organem i przedstawiać dowodów na to, że działał w sposób ostrożny – uważa Przemysław D. Antas.

Co w takiej sytuacji będą mogły zrobić uczciwe firmy? Zdaniem Doroty Pokrop będą musiały wykazać, że nie wiedziały i nie mogły wiedzieć, że wikłają się w proceder wyłudzania VAT. Przemysław D. Antas wyjaśnia, że ustalenie tego jest jednak bardzo trudne i wymaga wzięcia pod uwagę wielu okoliczności faktycznych, np. tego, jakie standardy zachowania się w danej sytuacji obowiązywały podatnika działającego w danej branży.

Dorota Pokrop uważa, że możliwość wykreślenia z rejestru podatników VAT będzie dotyczyć nie tylko małych podmiotów, ale nawet tych największych, o ile kupią lub sprzedadzą coś oszustowi.

– Wykreślenie z rejestru oznaczałoby dla nich ogromne straty biznesowe. Rozumiem, że uczciwe podmioty powinny być szczególnie czujne na potencjalne wyłudzenia, ale przerzucanie na nie odpowiedzialności w tak dużym stopniu wydaje się nieuzasadnione – ocenia ekspertka.