Fiskus sięga po skargę pauliańską, aby podważyć transakcje, które – w jego mniemaniu – zmierzały wyłącznie do wyzbycia się majątku przez podatkowych dłużników. Urzędnicy dowodzą, że miały one na celu jedynie uniknięcie zapłaty zaległego podatku, czyli pokrzywdzenie wierzyciela – w tym wypadku Skarbu Państwa.

Bezpodstawne wzbogacenie

Jest też inne narzędzie, coraz chętniej wykorzystywane przez organy podatkowe i celne – przepisy kodeksu cywilnego o bezpodstawnym wzbogaceniu. W tym zakresie jednak – jak informuje rzecznik prasowy Prokuratorii Generalnej Sylwia Hajnrych – trudno takie sprawy zidentyfikować. Prokuratoria nie dysponuje podobnym zestawieniem danych jak w odniesieniu do skargi pauliańskiej.

Sprawy dotyczące bezpodstawnego wzbogacenia są o tyle skomplikowane, że z reguły chodzi o zobowiązania przedawnione, a więc takie, których fiskusowi nie udało się wyegzekwować w ciągu pięciu lat, mimo że dysponuje on licznymi możliwościami zawieszenia lub wręcz przerwania biegu przedawnienia.

Co do tego, czy organy podatkowe i celne mogą w ogóle w takiej sytuacji wykorzystywać drogę cywilną, od kilku lat toczą spór teoretycy prawa. Kiedyś było to nie do pomyślenia, ale coraz częściej jest akceptowane.

Przesądzające w tej sprawie wydawało się postanowienie Sądu Najwyższego z 11 września 2014 r. (sygn. akt III CZ 46/14). Otworzyło ono drogę Skarbowi Państwa do odzyskania ponad 35 mln zł przedawnionego podatku dochodowego. W sumie, uwzględniając odsetki, państwo żądało od dwojga pozwanych prawie 50 mln zł.

Niedawne wyroki sądów niższych instancji wciąż jednak stawiają pod znakiem zapytania możliwość dochodzenia przedawnionych podatków przed sądami powszechnymi. W sprawach, w których ostatnio orzekały Sąd Okręgowy w Krakowie (sygn. akt I C 1530/13), oraz Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 1260/15) zapadły wyroki kwestionujące taką możliwość.

Sądy zwróciły uwagę na to, że fiskus ma wystarczająco dużo czasu na dochodzenie swoich roszczeń. Droga cywilna nie może być więc usprawiedliwieniem dla jego opieszałości.

Skarga pauliańska

Zarzutów dotyczących nadużywania skargi pauliańskiej jest mniej – głównie z tego powodu, że fiskus sięga po nią, zanim jeszcze dojdzie do przedawnienia. Chce w ten sposób podważyć skuteczność zawartych już transakcji i dzięki temu nadal móc ściągać zaległości z dłużnika.

Tak zdarzyło się przykładowo w sprawie rozstrzygniętej na korzyść dyrektora izby celnej przez Sąd Okręgowy w Poznaniu (sygn. akt C 1027/15). Sąd uznał, że zawierając intercyzę majątkową z żoną oraz umowę darowizny nieruchomości, podatnik celowo wyzbył się majątku, żeby stać się całkowicie niewypłacalny. Umowy te zostały bowiem zawarte w czasie, gdy jego firma straciła płynność finansową, a wierzyciele, w tym Skarb Państwa, zaczynali pukać do drzwi.

Sąd potwierdził, że w tej sytuacji zostały spełnione wszystkie przesłanki skargi pauliańskiej. Co więcej Skarb Państwa nie musiał nawet wykazywać, że obdarowana, przyjmując darowiznę, miała świadomość pokrzywdzenia wierzycieli.

Niemniej w tej sprawie sąd nie miał wątpliwości, że żona przedsiębiorcy, jako księgowa prowadząca rozliczenia jego firmy i przez to mająca dostęp do dokumentów, musiała taką świadomość mieć.

Coraz więcej wygranych

Z danych Prokuratorii Generalnej wynika, że skarg pauliańskich z powództwa Skarbu Państwa, reprezentowanego przez organy podatkowe i celne, przybywa. Obecnie w toku jest ich 222. Przez dwa ubiegłe lata wpływało co roku do sądów po 116 pozwów Skarbu Państwa o uznanie danej czynności za bezskuteczną.

Większość takich spraw państwo wygrywa. W 2015 r. w 52 sprawach sądy zasądziły na rzecz fiskusa prawie 8 mln zł. Rok wcześniej było to ok. 2,8 mln zł, z tym że liczba wygranych była wtedy mniejsza (32). W 2013 r. Skarb Państwa również wygrał w 32 sprawach, przy czym sądy zasądziły na jego rzecz 4,8 mln zł. 

Należy powściągać zapędy organów do nadużywania prawa cywilnego

Ustawodawca wyposaża organy podatkowe w kolejne instrumenty, które mają zapobiec obchodzeniu prawa podatkowego przez podatników.

Nie zauważa się natomiast, że organy podatkowe w praktyce coraz śmielej dopuszczają się nadużycia prawa, w tym cywilnego, żądając zwrotu nienależnych ich zdaniem świadczeń po upływie terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego.

Na uwagę zasługuje stanowisko Sądu Okręgowego w Krakowie (sygn. akt I C 1530/13), który podkreślił, że nie może być tak, iż „powód (tu naczelnik urzędu skarbowego) będzie wykorzystywał wskazane przepisy instrumentalnie, celem odzyskania świadczenia, co do którego dochodzenia roszczenie procesowe utracił. Innymi słowy, roszczenie z bezpodstawnego wzbogacenia nigdy nie może zastępować innej, szczególnej z uwagi na rodzaj dochodzonego świadczenia, drogi jego egzekucji, nawet jeżeli powód już tej drogi wykorzystać nie może, ponieważ odpadły niezbędne do tego przesłanki. Ocenić zatem należy, czy powodowi, chociażby uprzednio, przysługiwała inna, szczególna możliwość dochodzenia świadczenia, a ustalenie takiej okoliczności determinuje konieczność oddalenia powództwa opartego na bezpodstawnym wzbogaceniu, w tym na zwrocie nienależnego świadczenia”.

Sąd okręgowy zauważył też, że „prawo podatkowe ma charakter całkowicie samoistny w stosunku do prawa cywilnego i nie można generalnie przyjmować, że jeżeli przepisy podatkowe w sposób nie do końca jasny rozstrzygają o danej kwestii, to w każdym przypadku instytucje prawa cywilnego mogą mieć zastosowanie. Wręcz przeciwnie – Skarb Państwa działający w sferze imperium nie powinien poszukiwać alternatywnych dróg dochodzenia należności pierwotnie wynikających ze sfery prawa podatkowego, ponieważ prowadzi to do podważenia zasady zaufania obywatela w stosunku do jego decyzji”.

Należałoby oczekiwać, że decydenci zwrócą uwagę na błędną praktykę organów podatkowych i powściągną zapędy tych organów do działań w niewłaściwym kierunku, bo naraża to Skarb Państwa na dodatkowe wydatki.

Polecany produkt: Podatki 2016 cz. 1 i cz. 2 >>