Zgodnie z art. 21 ust. 25 chodzi tu m.in. o remont, zakup własnego mieszkania i budowę domu, a także spłatę kredytu nie tylko na inne mieszkanie, lecz także i to sprzedawane. Problem powstaje wtedy, gdy sprzedawca nie dostaje pieniędzy za mieszkanie i nie spłaca z nich zobowiązania wobec banku, tylko kredyt przejmują kupujący. Fiskus odmawia w takim przypadku ulgi.

Taki problem miało małżeństwo, które kupiło mieszkanie za kredyt, ale zdecydowało się je sprzedać przed upływem pięciu lat (po tym czasie nie trzeba płacić PIT od dochodu). Nabywcy zamiast uiścić całą zapłatę na konto, przejęli od nich kredyt. Było to korzystne dla obu stron transakcji. Pozwoliło uniknąć prowizji od wcześniejszej spłaty zobowiązania wobec banku, a także tej, którą musieliby zapłacić nabywcy mieszkania, ubiegając się o nowy kredyt. Sprzedawcy mieszkania twierdzili, że taka sytuacja jest równoznaczna ze spłatą kredytu i mogą skorzystać z ulgi. Z tym nie zgodził się fiskus. Twierdził, że użyte przez ustawodawcę w przepisie dotyczącym preferencji określenie „na spłatę kredytu lub pożyczki” trzeba rozumieć dosłownie. Według organu za spłatę nie można uznać zwolnienia z długu w związku z jego przejęciem przez inną osobę. Przejmujący zadłużenie nie spłaca go, a zatem – niezależnie od podmiotu zobowiązanego do spłaty kredytu – spłata kredytu w ogóle nie wystąpi – twierdził fiskus.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i NSA stanęły po stronie podatników. Na ostatniej rozprawie sędzia Bogusław Dauter z NSA stwierdził, że z przepisu wynika tylko tyle, iż kredyt musi zostać spłacony. Ustawodawca nie uregulował sposobu, w jaki ma to nastąpić. Dlatego przeniesienie długu na inny podmiot też jest dopuszczalne.

Sąd podkreślił, że nie można tracić z oczu celu ulgi, czyli rozwoju budownictwa mieszkaniowego. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 28 kwietnia 2016 r., sygn. akt II FSK 996/14.