Potwierdza to ostatnio fiskus w interpretacjach indywidualnych.

Zasadniczo od 2015 r. ustawa o PIT nakazuje doliczać do wynagrodzenia pracownika wartość nieodpłatnego świadczenia z tytułu korzystania przez podwładnego z samochodu służbowego do celów prywatnych. Wartość tę ustala się w zryczałtowanej wysokości: 250 zł miesięcznie – dla samochodów o pojemności silnika do 1600 cm sześc. i 400 zł miesięcznie – dla samochodów o pojemności silnika powyżej 1600 cm sześc. Od tej wartości pracodawca powinien potrącić zaliczkę na PIT.

Rozliczenie świadczeń

Rozliczenie świadczeń

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Paliwa nie obejmuje

Fiskus twierdzi, że ta zryczałtowana kwota nie obejmuje kosztów paliwa, które pracodawca kupuje do służbowego auta, a które pracownik również wykorzystuje do jazd prywatnych, po godzinach pracy (inaczej Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w nieprawomocnym wyroku z 23 listopada 2015 r., sygn. akt I SA/Wr 1595/15).

Dlatego – zdaniem organów podatkowych – jeżeli pracownik zwraca następnie pracodawcy pieniądze za służbową benzynę wykorzystaną do jazd prywatnych, to należy to traktować jak odpłatną dostawę paliwa. A to oznacza, że pracodawca powinien zarejestrować ją w kasie fiskalnej. Tak stwierdził m.in. dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu w interpretacji z 3 lipca 2015 r. (nr ILPP2/4512-1-250/15-4/MN).

Wyjaśnił, że w takim wypadku nie wchodzi w grę zwolnienie ze względu na stosunkowo niewielką wartość obrotów. Nie ma też znaczenia, że dostawa odbywa się na rzecz własnych pracowników. Liczy się bowiem par. 4 pkt 1 lit. m rozporządzenia w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji za pomocą kas (Dz.U. z 2014 r. poz. 1544), który bezwzględnie nakazuje ewidencjonować w kasie fiskalnej sprzedaż paliw silnikowych.

Zwrot za benzynę

Okazuje się jednak, że jest sposób na uniknięcie tego podatku. Wystarczy, że firma pobiera od pracownika zryczałtowaną kwotę obejmującą paliwo, jak i inne koszty użytkowania samochodu, np. myjnię czy opłaty za parkingi. Potwierdza to interpretacja dyrektora IS w Warszawie z 3 grudnia 2015 r. (nr PPP2/4512-989/ 15-2/DG). Dyrektor stwierdził, że w takim wypadku mamy do czynienia ze świadczeniem usług na rzecz pracowników w zakresie udostępniania samochodu służbowego do celów prywatnych, a nie ze sprzedażą paliwa.

To oznacza zdaniem organu, że firma może skorzystać ze zwolnienia określonego z poz. 35 części II załącznika do rozporządzenia. Dotyczy ono właśnie m.in. świadczenia usług przez podatnika na rzecz swoich pracowników (zarówno odpłatnych, jak i nieodpłatnych). Dodatkowo dyrektor wskazał, że takie świadczenia nie zostały wymienione w rozporządzeniu (par. 4 pkt 2) jako podlegające obowiązkowemu ewidencjonowaniu na kasie rejestrującej.

Nieodpłatne świadczenia

Tak samo jest, gdy pracodawca jedynie dolicza pracownikom do przychodów wartość świadczenia związanego z możliwością używania do celów prywatnych służbowych samochodów wraz ze ściśle związanymi z tym wydatkami eksploatacyjnymi (w tym również kosztami paliwa).

To z kolei potwierdził dyrektor IS w Warszawie w interpretacji z 11 grudnia 2015 r., (nr IPPP2/4512-1040/15-2/MT). Wskazał, że użycie materiałów eksploatacyjnych jest nierozerwalnie związane ze świadczeniem głównym, tj. nieodpłatnym udostępnieniem samochodu pracownikowi. Stanowi zatem jedynie element uboczny tego świadczenia i na podstawie art. 8 ust. 5 ustawy o VAT w ogóle nie podlega opodatkowaniu VAT. Dyrektor wyjaśnił też, że takie świadczenie nie stanowi sprzedaży w rozumienia ustawy o VAT i w związku z tym nie podlega obowiązkowi ewidencjonowania na kasie rejestrującej. 

Przepis miał ułatwić rozliczenia, a je skomplikował

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy w Grant Thornton

Wprowadzony od 2015 r. ryczałt miał uprościć rozliczenia pracodawcy związane z korzystaniem przez pracownika ze służbowego auta do celów prywatnych. Cały czas budzi jednak wiele wątpliwości. Świadczy o tym duża liczba wydawanych interpretacji w tym zakresie.

Korzystne dla podatnika podejście zaprezentowane przez dyrektora stołecznej IS nie wynika wprost z przepisów, dlatego warto wystąpić o interpretację indywidualną we własnej sprawie. Znowu dochodzi więc do takiej sytuacji, że to nie przepisy, a wydawane interpretacje kształtują rozwiązania przyjmowane przez firmy.