MARCIN BARAN

dyrektor w dziale doradztwa podatkowego Ernst & Young

Kontrola podatkowa pozostaje tym etapem działań, w którym chodzi przede wszystkim o zebranie materiału dowodowego (dokonanie ustaleń faktycznych) u podatnika, a nie - całościowe, merytoryczne rozpatrzenie sprawy. Trudno zresztą oczekiwać, aby w ustawowym czasie kontroli (cztery lub osiem tygodni) zapadały wszystkie, niekiedy skomplikowane rozstrzygnięcia prawne. Po jej zakończeniu, w toku postępowania podatkowego, można nadal zbierać i analizować dowody oraz weryfikować wcześniejsze konkluzje.

Wydaje się, że propozycja nowelizacji Ordynacji podatkowej, która dotyczy zawiadomienia o sposobie załatwienia zastrzeżeń do protokołu (art. 290 par. 2 Ordynacji podatkowej), nie dostrzega tego aspektu. Postuluje się, aby dokument ten zawierał m.in. wskazania, które z zastrzeżeń kontrolowanego nie zostały uwzględnione, wraz z uzasadnieniem faktycznym i prawnym. Natomiast przedmiotem postępowania wszczętego w wyniku kontroli podatkowej mają być wyłącznie te kwestie, w których organ podtrzymał swoje negatywne stanowisko we wspomnianym zawiadomieniu.

O ile próba ujednolicenia treści zawiadomień (uczynienia ich bardziej treściwymi) jest pozytywna, o tyle trudno z entuzjazmem odnieść się do drugiej części proponowanych zmian, czyli ograniczenia zakresu postępowania podatkowego. Na ten sceptycyzm wpływa fakt, że Ordynacja podatkowa nie posługuje się pojęciem postępowania wszczętego w wyniku kontroli podatkowej. Postępowanie wszczyna się z urzędu bez konieczności podawania uzasadnienia dla jego wszczęcia. Poza tym, jako osoba w praktyce zaangażowana w pomoc podatnikom przy rozwiązywaniu sporów, dostrzegam nie tylko pozytywy, ale i potencjalne negatywy zastosowanego rozwiązania. Może ono wprawdzie wprowadzić element pewności dla podatników, ale chyba za zbyt wysoką cenę. Nowelizacja nakłada bowiem na kontrolujących wielką presję, aby zakwestionować (nawet na wszelki wypadek) wszystkie możliwe kwestie, gdyż w przeciwnym razie nie będzie możliwe ich dalsze badanie w toku postępowania podatkowego. Ta zmiana jest nie tylko zbyt daleko idąca, ale również jest krokiem w złym kierunku. Warto w tym kontekście powiedzieć jedno: pewnych rzeczy nie da się zadekretować, a poprawy sytuacji należy szukać w lepszym, bardziej profesjonalnym działaniu organów podatkowych na gruncie obowiązującego prawa.