Jedynie w przypadku odpraw i odszkodowań za skrócenie okresu wypowiedzenia, tam gdzie mowa jest o świadczeniu usług, chodzi o zarządzanie. Nie ma już jednak takiego zastrzeżenia w odniesieniu do umów o pracę, co oznacza, że nowa stawka PIT może dotknąć każdego pracownika spółki.

Jeśli idzie o odszkodowanie za zakaz konkurencji, to parlament zdecydował się objąć 70-proc. PIT wszystkich zatrudnionych na umowy o pracę lub umowy o świadczenie usług, bez względu na przedmiot świadczeń.

Senat przyjął w ubiegły czwartek sejmową nowelizację bez poprawek i bez głosu sprzeciwu, co pozwoliło od razu skierować ją do podpisu prezydenta. Czasu nie zostało dużo – nowelizacja musi zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw najpóźniej dziś, aby mogło być zachowane miesięczne vacatio legis.

Nowelizacja nakłada 70 proc. daninę na:

● tę część odszkodowań za zakaz konkurencji, która przekracza sześciokrotność miesięcznego wynagrodzenia i

● tę część odpraw i odszkodowań za skrócenie okresu wypowiedzenia umowy, która przekracza trzykrotność miesięcznego wynagrodzenia.

W jakich spółkach

Nie chodzi o wszystkie spółki, a tylko o te, w których Skarb Państwa, samorząd, państwowa osoba prawna lub komunalna osoba prawna dysponują (bezpośrednio lub pośrednio) większością głosów na zgromadzeniu wspólników (w spółkach z o.o.) albo na walnym zgromadzeniu (w spółkach akcyjnych).

Kryterium ma być więc większość głosów, a nie udziałów lub akcji bądź stosunek dominacji. Bywa że w spółkach, w których Skarb Państwa nie dysponuje ponad 50 proc. głosów, ma on wystarczająco dużo akcji/udziałów (albo szczególne uprawnienia przyznane mu w statutach), by móc obsadzać większość miejsc w zarządach i radach nadzorczych. W wielu przypadkach spełnia więc definicje podmiotu dominującego, jakimi posługują się różne ustawy (np. kodeks spółek handlowych, ustawa o ofercie publicznej dotycząca w szczególności spółek giełdowych). Nowelizacja ustawy o PIT nie odnosi się jednak do takich definicji, bierze pod uwagę wyłącznie kryterium głosów na walnym lub zgromadzeniu wspólników.

Według kominówki

Należy pamiętać, że w spółkach, w których prawo głosu przekłada się na kapitał zakładowy lub akcje, a więc państwo lub samorząd mają ich ponad 50 proc., w grę wchodzi kominówka, czyli ustawa z 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 254 ze zm.).

Wynika z niej jednoznacznie, że w razie odwołania ze stanowiska lub rozwiązania umowy może być przyznana odprawa w wysokości nie wyższej niż trzykrotność wynagrodzenia miesięcznego. Postanowienia dotyczące tej części, która przewyższa maksymalną kwotę ustawową, są z mocy prawa nieważne (art. 12 i art. 13).

Przede wszystkim jednak kominówka określa maksymalną wysokość wynagrodzeń członków zarządów jednoosobowych spółek SP i samorządowych oraz spółek z większościowym udziałem SP lub samorządu. Maksymalna wysokość miesięcznej pensji prezesów, wiceprezesów, dyrektorów i ich zastępców w spółkach państwowych nie może przekraczać sześciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku.

Wynagrodzenie menedżera musi się mieścić w limicie wynikającym z kominówki, a to właśnie do miesięcznej pensji otrzymywanej przez podatnika będzie się odnosić limit odpraw i odszkodowań, o którym mowa w uchwalonej właśnie nowelizacji ustawy o PIT.

Skąd te kominy

Obchodzenie kominówki, o którym często słychać, nie polega na zawyżaniu miesięcznego wynagrodzenia, tylko na dorabianiu w spółkach zależnych, wypłacie dodatkowych świadczeń czy nagród rocznych.

Wszystko zależy więc od tego, jak obecni prezesi i wiceprezesi mają skonstruowane umowy, a tu praktyka jest różna. Niektórzy, rezygnując ze stanowiska i rozwiązując wiążącą ich umowę, mogą sami pozbawić się prawa do odprawy. Inni mają zapisane w kontraktach, że w razie odejścia przysługuje im trzymiesięczna odprawa, a więc dokładnie w takiej wysokości, która pozwoli uniknąć 70-proc. PIT. Argumentem za pozostanie w spółce do odwołania może być to, że każdy rozpoczęty miesiąc daje prawo do kolejnego miesięcznego wynagrodzenia.

Zasady wynagradzania

W internecie zaroiło się od porad i podpowiedzi, jak uniknąć 70 –proc. daniny. Niektóre zmierzają do mniej lub bardziej ukrytej podwyżki wynagrodzenia. Należy jednak pamiętać o kilku podstawowych kwestiach.

W spółkach ze 100-proc. udziałem Skarbu Państwa wysokość miesięcznego wynagrodzenia prezesa zarządu określa sam minister skarbu państwa. Tam, gdzie państwo ma większość, lecz nie stuprocentową (chodzi o akcje lub udziały), wynagrodzenie prezesa ustala walne zgromadzenie/zgromadzenie wspólników. Ono również ustala pensje pozostałych członków zarządu, z tym że na wniosek rady nadzorczej.

W wielu spółkach po 25 października br. (wybory parlamentarne) nie odbyły się jeszcze wybory nowych członków do rad nadzorczych w państwowych spółkach. Rodzi się wiec pokusa podwyżki, ale należy pamiętać, że w dużej mierze w radach nadzorczych spółek SP zasiadają przedstawiciele ministerstw i urzędów. Jeden nieroztropny ruch może się dla nich skończyć szybką dymisją.

Znaczenie rady nadzorczej w kwestiach wynagrodzeniowych jest zresztą dużo większe. Przykładowo, w sporach pomiędzy członkami zarządu a spółką tę ostatnią reprezentuje właśnie rada nadzorcza (o ile zgromadzenie wspólników/walne zgromadzenie nie ustanowi do tych spraw pełnomocnika), zgodnie z art. 210 i art. 379 kodeksu spółek handlowych).

W uchwale o zasadach wynagradzania walne zgromadzenie może rozstrzygnąć o przyznaniu członkom zarządu odprawy w razie odwołania ze stanowiska lub rozwiązania umowy o pracę z innych przyczyn niż naruszenie podstawowych obowiązków wynikających ze stosunku zatrudnienia.

Jeśli wspólnicy tego nie zrobią, wówczas o przyznaniu prawa do odprawy decyduje rada nadzorcza indywidualnie, w stosunku do poszczególnych członków zarządu. 

Rezygnacja a odejście to nie to samo

Sama rezygnacja ze stanowiska członka zarządu oznacza tylko rozwiązanie stosunku korporacyjnego, czyli organizacyjnego, powstałego na skutek powołania. Należy pamiętać, że na ogół jest jeszcze stosunek zatrudnieniowy, wynikający z umowy o pracę lub z kontraktu menedżerskiego. Bardzo często jest tak, że rozwiązanie jednego stosunku oznacza automatycznie ustanie drugiego, jeżeli jest to umowa terminowa. Znam jednak przypadki, gdy członek zarządu zrezygnował ze stanowiska, ale nie wypowiedział umowy zatrudnieniowej, bo chciał pozostać w spółce. W takiej sytuacji mógłby tylko czekać na wypowiedzenie umowy przez spółkę. Chyba że strony dojdą do porozumienia, co jednak nie zawsze ma miejsce.