Zmiana przepisów ustawy o podatku od spadków i darowizn, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia przyszłego roku, przewiduje likwidację zwolnienia z daniny w przypadku nabycia w drodze zasiedzenia majątku małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwa, ojczyma i macochy. Obecnie nabycie przez zasiedzenie np. domu po najbliższej rodzinie jest zwolnione podobnie jak spadek i darowizna – po spełnieniu określonych w przepisach warunków. Wystarczy zgłosić takie nabycie naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie 6 miesięcy od dnia powstania obowiązku podatkowego, który powstaje z chwilą uprawomocnienia się postanowienia sądu stwierdzającego zasiedzenie.

Wbrew stanowisku sądów

Resort administracji i cyfryzacji, który był autorem projektu nowelizacji (była to część nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym), uzasadniał tę zmianę orzecznictwem sądów, które objęło zwolnieniem w podatku od spadków i darowizn – oprócz nabycia spadku lub darowizny – również zasiedzenie. Potwierdził to np. WSA w Poznaniu w jedynym z wyroków (sygn. akt III SA/Po 518/11). Zdaniem resortu takie stanowisko sądów, a także doktryny, jest niezgodne z ideą wprowadzenia zwolnienia z podatku spadków i darowizn od najbliższej rodziny.

– Stosowanie do zasiedzenia tego zwolnienia jest niezasadne z uwagi na fakt, że zasiedzenie ma charakter pierwotny – nie jest nabyciem „po” lub „od” określonej osoby – czytamy w uzasadnieniu.

Z taką oceną nie zgadza się Rafał Dąbrowski, doradca podatkowy i menedżer w departamencie doradztwa podatkowego w Russell Bedford Poland. – Uzasadnienie jest mało przekonujące – komentuje. Uważa on, że bezzasadne jest różnicowanie sytuacji podatników nabywających majątek od członków najbliższej rodziny ze względu na tytuł prawny, na podstawie którego nastąpiło nabycie. – Stoi to w sprzeczności z ideą, która przyświecała ustawodawcy, kiedy wprowadzał zwolnienie w podatku od spadków i darowizn do art. 4a ustawy – stwierdza Rafał Dąbrowski.

Tyle trzeba będzie płacić

Tyle trzeba będzie płacić

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Idea była taka, aby zdjąć z członków najbliższej rodziny ciężar podatkowy, bez względu na tytuł prawny nabycia. Obecna nowelizacja, zdaniem eksperta, została więc podyktowana jedynie chęcią zwiększenia wpływów podatkowych do budżetu państwa.

– Myślę, że podatnicy nie znajdą logicznego uzasadnienia dla konieczności zapłaty podatku od majątku nabytego od najbliższej rodziny – ocenia. Gdyby bowiem nabycie od tych samych osób było z innego tytułu niż zasiedzenie, to mogliby skorzystać z nielimitowanego (bez względu na wartość darowizny lub spadku) zwolnienia podatkowego.

Zrównanie podatników

Z taką oceną nie zgadza się jednak Zbigniew Błaszczyk. Jego zdaniem zmiana zrównuje w prawach podatkowych wszystkie osoby, które pozyskały majątek na zasadzie zasiedzenia, przez co porządkuje ten sposób nabycia. Przyznaje jednak, że nie jest to sytuacja korzystna dla nabywców.

– Z całą pewnością osoby, którym przyjdzie ten podatek zapłacić, zmiany takiej nie pochwalą – mówi. Zwraca jednakże uwagę na fakt, że gdyby wolą małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwa, ojczyma czy wreszcie macochy było przekazanie ich majątku nieodpłatnie (darowizna czy w niektórych przypadkach spadek), to zasiedzenie byłoby zbędne dla przejęcia tego majątku.

– Należy je zatem traktować jako przejęcie wrogie, wbrew woli pierwotnego właściciela – tłumaczy Zbigniew Błaszczyk.

Zgodnie z nowelizacją podatek od zasiedzenia wyniesie co najmniej 3 proc. Stawka zależeć będzie od wartości zasiedzianego majątku.