Bruksela przypomniała, że obecnie trwa przegląd stosowania stawek obniżonych tego podatku i ewentualne zmiany zaproponuje dopiero w przyszłym roku. Już zapowiedziała jednak przyznanie takich preferencji dla sprzedaży e-booków i e-gazet dziś opodatkowanych stawką podstawową. Ale na tym się raczej nie skończy.

W Wielkiej Brytanii trwa obecnie gorąca dyskusja na temat opodatkowania produktów higienicznych np. tamponów. Część organizacji feministycznych twierdzi przykładowo, że taki podatek dyskryminuje kobiety. Ale na ten temat wypowiadają się także brytyjscy politycy, którzy przyznają, że przez VAT (nawet o stawce obniżonej) artykuły higieniczne i sanitarne są zbyt drogie.

Swoje zrobiła też likwidacja VAT na takie produkty w bliskiej kulturowo Kanadzie.  Przeprowadzenie jakichkolwiek zmian w Wielkiej Brytanii nie jest jednak możliwe bez uzyskania zgody Brukseli, gdyż system VAT jest ujednolicony, a reguły opodatkowania wspólne dla wszystkich 28 krajów członkowskich. Sytuację wykorzystują partie eurosceptyczne np. UKIP, które podatek na tampony wybrały jako symbol absurdów wiążących się z członkostwem Zjednoczonego Królestwa w UE. Partia już zapowiedziała, że jeśli Brytyjczycy zagłosują w referendum za Brexitem, to doprowadzi do zniesienia VAT na artykuły higieniczne i sanitarne. David Cameron znalazł się więc w trudnej sytuacji i może liczyć tylko na przyjazny krok ze strony Brukseli.