Przypomniał, że administracja podatkowa od lat przechodzi poważne zmiany. "Wystarczy przytoczyć tylko konsolidację procesów pomocniczych w izbach, urzędach skarbowych. W tej chwili pracownicy urzędów skarbowych są zatrudnieni w izbach skarbowych. Mieliśmy bardzo szeroko idące zmiany dotyczące informatyzacji, sposobu obsługi klientów. Te zmiany są organiczne, one są ciągłe. Nie wątpię, że pracownicy administracji publicznej, a w szczególności administracji podatkowej odpowiedzą na to kolejne wyzwanie, bo sukces tutaj jest w interesie wszystkich obywateli i interesie Polski" - dodał.


Premier Ewa Kopacz zapowiedziała podczas konwencji swojej partii w Poznaniu, że jeśli PO zwycięży w jesiennych wyborach, wprowadzi zmiany w systemie podatkowym - PIT miałby wynieść od 10 proc. do 39,5 proc., zlikwidowane zostałyby składki na NFZ i ZUS. Podatek miałby zawierać w sobie dotychczasowe składki ZUS i NFZ, należne wpłaty do ZUS będą finansowane bezpośrednio z budżetu państwa. Zmiany miałyby obowiązywać od 2017 lub 2018 r. i według resortu finansów kosztowałyby budżet 10,2 mld zł.

Nowy, jednolity podatek ma być obliczany od dochodu na głowę w rodzinie. Najniższa stawka tego podatku - 10 proc. - będzie obowiązywać dla osób najgorzej zarabiających i płynnie rosnąć do 39,5 proc. dla najlepiej zarabiających. Zniesione zostałyby progi podatkowe, kwota wolna od podatku, ulgi podatkowe i koszty uzyskania przychodu.

Marcin Musiał