Jak wynika z danych uzyskanych przez DGP od Ministerstwa Finansów, w pierwszym półroczu 2015 r. fiskus przeprowadził więcej kontroli wśród podmiotów branży elektronicznej niż w całym 2014 r. Było ich 168, a wartość ustaleń wyniosła prawie 2 mld zł. Rok wcześniej prześwietlono w sumie 157 podmiotów i okazało się, że są one winne budżetowi niecałe 1,5 mld zł.

Jak przekonują eksperci, fiskus teraz jeszcze dokładniej przyjrzy się tej branży, bowiem od 1 lipca obrót notebookami, tabletami, smartfonami i konsolami do gier objęty jest mechanizmem odwrotnego obciążenia. Jeżeli łączna sprzedaż na rzecz czynnego podatnika VAT w ramach jednolitej gospodarczo transakcji przekroczy 20 tys. zł (bez VAT), wówczas z fiskusem rozlicza się nabywca, i to od pierwszej transakcji.

Jan Tokarski, dyrektor w dziale prawnopodatkowym w PwC, twierdzi, że polskie urzędy prowadzą obecnie kilkaset postępowań na tym rynku, głównie wśród hurtowych dystrybutorów elektroniki. Powołuje się m.in. na wypowiedzi generalnego inspektora kontroli skarbowej i przedstawicieli odpowiedzialnego za ściganie przestępstw dotyczących VAT w elektronice olsztyńskiego UKS. Takie działania potwierdza także Michał Goj, dyrektor w dziale doradztwa prawnopodatkowego w EY.

– Aby zidentyfikować oszustów, urzędnicy podatkowi i kontroli skarbowej wysyłają setki zapytań, zarówno do producentów i oficjalnych importerów, jak i do dziesiątek firm w całej Polsce dystrybuujących sprzęt elektroniczny – tłumaczy Jan Tokarski.

Niektóre podmioty otrzymują każdego tygodnia nawet kilkanaście zapytań z różnych komórek administracji skarbowej. To wiąże się z olbrzymimi obciążeniami administracyjnymi działów handlowych i finansowych tych firm.

Z zebranych przez DGP danych wynika, że pytania trafiają także do największych producentów. Biuro prasowe MF przyznało nam, że w przypadku zapytań kierowanych np. do Apple urzędników interesowały informacje na temat kilkuset tysięcy urządzeń i zasad współpracy koncernu z kontrahentami. Podobnie przepytywane są Samsung i Microsoft.

Roman Namysłowski, doradca podatkowy i partner w Crido Taxand, wyjaśnia, że organy pytają o warunki współpracy, żeby poznać łańcuch dostaw i dzięki temu zidentyfikować oszusta.

– W przypadku wewnątrzwspólnotowego nabycia co do zasady wyłudza ten podmiot, który sprowadza towar i odsprzedaje w kraju, nie odprowadzając VAT – opisuje.

Aby sprawa nie wyszła na jaw, potem następuje łańcuch transakcji, aż wreszcie towar trafi do końcowego odbiorcy.

– Z kolei w przypadku wewnątrzwspólnotowej dostawy nieuczciwy jest przedostatni podmiot w łańcuchu dostaw – podkreśla Roman Namysłowski. Towar często przy tym wraca do kraju i proceder rozpoczyna się od nowa.

Wiele kontroli fiskusa dotyka nie tyle samych beneficjentów wyłudzenia VAT, ile podmiotów pośredniczących, mamionych atrakcyjną ofertą i najczęściej nieświadomych, że uczestniczą w oszustwie.

– Organ podatkowy może zakwestionować im odliczenie podatku naliczonego, gdy udowodni, że wiedzieli oni lub powinni wiedzieć, iż uczestniczą w nieuczciwej transakcji – zastrzega Roman Namysłowski.

W tym właśnie mają pomóc kontrolerom pozyskiwane od firm szczegóły dostawy. Jeżeli uda się ustalić, że podmiot miał świadomość, iż w obrocie jest cały czas ten sam towar, bo np. wskazuje na to specyfikacja towarów z numerami urządzeń, będzie świadczyć to o winie dystrybutora.

Michał Goj zwraca uwagę na to, że niektórzy uczestnicy transakcji zabezpieczali się przed przestępstwami, rejestrując numery seryjne bądź kody IMEI produktów, którymi handlowali. Próbowali w ten sposób eliminować ryzyko wielokrotnego obracania tym samym towarem. Jednak dziś urzędnicy, którzy kontrolują rozliczenia tych przedsiębiorców, próbują odmawiać skuteczności takich działań. Weryfikują zgodność numerów z tymi, które podał producent, i sprawdzają kanały dystrybucji towaru.

– Gdyby na tej podstawie organy próbowały zakwestionować rozliczenie VAT, podważałoby to wypracowaną przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej koncepcję dobrej wiary podatnika korzystającego z prawa do odliczenia – twierdzi Michał Goj.

Jego zdaniem nie można przecież oceniać działań podatnika z perspektywy wiedzy operacyjnej zgromadzonej przez organy w toku żmudnych śledztw i postępowań ani oczekiwać, że w ramach bieżącej działalności będzie sam usiłował sięgać po niestandardowe mechanizmy kontrolne, często zresztą dla niego niedostępne.

©?

Kontrole w branży elektronicznej

Kontrole w branży elektronicznej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna