Wyciąganie prostych wniosków z raportu OECD porównującego 47 systemów kar za naruszanie obowiązków podatkowych grzeszy niestety naiwnością. Wspaniale jest przeczytać, że u nas za podatki można pójść do więzienia tylko na 5 lat, a w takich np. Czechach, Węgrzech czy Estonii – na lat 10. Nie przymierzając Jersey, gdzie za kratkami można spędzić nawet i 15 lat. Wszystko to prawda, ale to właśnie ta niewielka brytyjska dependencja, a nie rozległy kraj nad Wisłą, była do niedawna uznawana za raj podatkowy.

Tylko na trochę dobre samopoczucie może nam poprawić informacja, że w Polsce – w przeciwieństwie do innych krajów – nie ma sankcji pieniężnych za niepłacenie podatków. Nie zapominajmy, że mamy przecież jedną z najwyższych stawek PIT od nieujawnionych dochodów (75 proc.), a do tego kary przewidziane w kodeksie karnym skarbowym, w tym najwyższą za przestępstwa podatkowe – prawie 16,8 mln zł. Z tą ostatnią jest zresztą tak, jak z amerykańską sankcją pół miliona dolarów – jest, ale ilu ukrywających dochody ją płaci?

Na system opodatkowania składa się wiele różnych czynników, takich jak stawki podatkowe, wyłączenia, zwolnienia, ulgi, odliczenia itp. Cóż nam więc z informacji, że hiszpański fiskus może nałożyć karę nawet do 600 proc. niezapłaconego podatku, skoro ma 25-krotnie wyższą kwotę wolną od opodatkowania? Jeśli koniecznie chcemy się porównywać z innymi, bierzmy pod uwagę wszystko, co wpływa na efektywną stopę opodatkowania.