Sprawa dotyczyła spółki produkującej podzespoły samochodowe, co wymaga użycia zaawansowanych technologii. Firma kupowała je od kontrahentów, płacąc całą kwotę wynikającą z faktury w roku poprzedzającym wprowadzenie ich do ewidencji środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych (WNiP). Nie przyszło jej do głowy, że sposób zapłaty pozbawi ją możliwości skorzystania z ulgi pozwalającej odliczyć 50 proc. wydatków od podstawy opodatkowania.

Okazało się jednak, że sposób zapłaty ma znaczenie. Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach stwierdził, że przepisy mówią wyraźnie, jak należy rozłożyć koszty zakupu w czasie. – Ulga może objąć wydatki poniesione w roku podatkowym, w którym nową technologię wprowadzono do ewidencji, lub w roku następnym, a także przedpłaty na poczet tych wydatków dokonane w roku poprzedzającym – wyjaśnił dyrektor, powołując się na art. 18b ust. 4–5 ustawy o CIT. Stwierdził przy tym, że zapłata całości ceny wynikającej z faktury to nie przedpłata.

Spółka się z tym nie zgadzała, dlatego wniosła skargę do sądu administracyjnego. Tłumaczyła, że przedpłatę należy rozumieć szeroko, jako płatność dokonaną w całości lub części przed wykonaniem usługi czy wydaniem towaru. Argumentowała, że tak dosłowne odczytywanie przepisu – jak robi to dyrektor – przeczy celowi, dla którego ulga została wprowadzona.

WSA w Gliwicach zgodził się jednak z fiskusem. Przyznał, że celem ulgi jest zachęta do inwestowania w nowe technologie, ale wyjaśnił, że trzeba to robić właściwie. Orzekł, że spółka, która zapłaci całość kwoty wynikającej z faktury, nie skorzysta z ulgi w ogóle.

– Preferencja nie będzie możliwa w przypadku wydatków poniesionych w roku poprzedzającym wprowadzenie do ewidencji, bo przekazanie całej kwoty to zapłata, a nie zadatek. Ulga nie będzie też przysługiwała w roku, w którym WNiP-y zostaną zaewidencjonowane, ani w następnym, bo wtedy spółka już nie będzie niczego płacić – wyjaśnił WSA.

Ten wyrok potwierdził NSA. Orzekł, że z przepisów jednoznacznie wynika, iż zapłata całej kwoty to nie przedpłata, bo ustawodawca wyraźnie rozróżnił zapłatę (art. 18b ust. 4) od zadatku (art. 18b ust. 5). – W świetle tego orzeczenia lepiej wpłacić 95, a nawet 99 proc. ceny niż całość – podsumowuje Mirosław Siwiński z Kancelarii prof. W. Modzelewskiego.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 24 czerwca 2015 r., sygn. akt II FSK 1440/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia