Wczoraj sprzedawcy oleju protestowali przed budynkami: NSA, WSA w Warszawie oraz Pałacu Prezydenckiego pod hasłami „Dość okradania nas przez państwo” oraz „Sądy ostoją prawa, a nie budżetu”. Akcję zorganizował Komitet Koordynacyjny Dystrybutorów Lekkiego Oleju Opałowego przy Polskiej Izbie Paliw Płynnych.

Protest mimo wygranej

Chodzi o odpowiedzialność finansową za fałszywe oświadczenia składane przez nabywców oleju opałowego. W takim oświadczeniu nabywca zapewnia, że zużyje olej np. do ogrzania mieszkania, a nie do napędu samochodu. Od prawdziwości oświadczeń zależy to, czy sprzedawca zapłaci akcyzę według niskiej stawki, czy 10-krotnie wyższej.

W lutym tego roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że obowiązujący w 2003 r. przepis, który obarczał sprzedawców oleju opałowego odpowiedzialnością finansową za fałszywe oświadczenia składane przez nabywców oleju, był niekonstytucyjny. Podatnik nie może ponosić negatywnych konsekwencji składania fałszywych oświadczeń przez osoby trzecie (nabywców oleju opałowego), gdy nie miał on świadomości, że oświadczenie zawiera nieprawdziwe dane – orzekł TK (sygn. akt SK 14/12).

Wyrok otworzył sprzedawcom oleju drogę do składania wniosków o wznowienie zakończonych już postępowań, które zobowiązały ich do zapłaty karnej stawki akcyzy.

Co więcej, mimo że TK wypowiedział się jedynie co do regulacji obowiązującej w 2003 r., to sądy administracyjne rozszerzają tę wykładnię również na przepisy obowiązujące po tej dacie. Dzięki temu wyrok TK przekłada się także na sprawy, w których wciąż trwają spory. Przykładem są wyroki warszawskiego WSA z 26 marca 2015 r. (sygn. akt VIII SA/Wa 868/14) i z 2 kwietnia 2015 r. (sygn. akt VIII SA/Wa 872/14). Sąd zobowiązał w nich dyrektora izby celnej do uwzględnienia wyroku TK, mimo że dotyczył on poprzedniego stanu prawnego.

Czują się oszukani

Mimo tego sprzedawcy oleju są pełni obaw o wygraną. Uważają, że sądy interpretują wyrok TK jedynie z korzyścią dla budżetu i dlatego – zamiast od razu zasądzić zwrot akcyzy – kierują sprawy z powrotem do organów podatkowych, by te zbadały, czy sprzedawca miał świadomość tego, że oświadczenie było fałszywe.

Protestujący obawiają się, że to celowe działanie, które ma uchronić budżet przed zwrotem olbrzymich kwot nienależnie pobranej akcyzy. Nie godzą się na to – uważają, że podatek powinien być im zwrócony automatycznie, zaraz po wznowieniu postępowań. Bo – jak tłumaczą – w państwie prawa to organy podatkowe powinny udowodnić winę, a nie podatnik jej brak.

Boją się także, że jeśli oświadczenia zawierały błędy (np. w numerze NIP bądź PESEL nabywcy), to fiskus uzna to za niedbalstwo, a nie za nieświadomość sprzedawcy, i użyje tego jako pretekstu, by nie zwrócić nadpłaconej akcyzy.

Zmiany od 2015 r.

Obecnie oświadczenia można już wpisać bezpośrednio do umów z kontrahentami. Do końca 2014 r. trzeba je było odbierać za każdym razem, gdy olej był sprzedawany.

Ponadto od początku 2015 r. sprzedawcy nie grozi już automatycznie wyższa stawka akcyzy za spóźnienie lub błędy w oświadczeniu lub zestawieniu oświadczeń. Jeśli podatnik się spóźni lub popełni błąd w dokumentach, to organy celne będą musiały ustalić w postępowaniu podatkowym, kontrolnym lub kontroli podatkowej, czy olej został faktycznie użyty do celów opałowych. Dopiero gdy okaże się, że został zużyty do innych celów, podatnik będzie musiał zapłacić podatek według wyższej stawki.