Sprawa dotyczyła podatnika, który odziedziczył spadek po ojcu. Przyjął go z dobrodziejstwem inwentarza, co oznaczało, że będzie ponosił odpowiedzialność za długi spadkowe do wysokości stanu czynnego spadku, czyli wynikającej z inwentarza.

Okazało się, że ojciec nie zaewidencjonował licznych faktur VAT i nie zapłacił od nich należnego podatku. Zobowiązanie do jego zapłaty przeszło wraz ze spadkiem na syna.

Fiskus obliczył zaległy podatek, doliczył do niego odsetki i wyszło mu, że syn musi oddać wartość całego spadku, co do złotówki. Było to 130 tys. zł – na tyle wycenił majątek komornik sądowy, przeprowadzając spis inwentarza.

Mężczyzna nie kwestionował swojej odpowiedzialności za długi spadkowe, ale nie zgadzał się co do kwoty, którą fiskus chciał od niego wyegzekwować. Uważał, że skoro odpowiada do wysokości stanu czynnego spadku, to nie można od niego wymagać, żeby dokładał do tego z własnej kieszeni. Chciał więc odliczyć: koszty pogrzebu, podatek, bieżący podatek uregulowany za ojca oraz koszty spisu inwentarza i dopiero różnicę przeznaczyć na spłatę zaległości.

Podatnik doszedł do takiego wniosku po przeanalizowaniu ustawy o podatku od spadków i darowizn (Dz.U. z 2015 r. poz. 86). Powołał się na art. 7 ust. 1 w zw. z art. 7 ust. 3, zgodnie z którymi podstawę opodatkowania stanowi czysta wartość spadku. Oblicza się ją przez odliczenie od odziedziczonego majątku m.in. wydatków na leczenie spadkodawcy, kosztów pogrzebu wraz z postawieniem nagrobka oraz kosztów postępowania spadkowego.

Innego zdania był dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie. Wyjaśnił, że czym innym jest „stan czynny spadku”, a czym innym „czysta wartość spadku”. Odliczenia, których domagał się syn zmarłego, są możliwe wyłącznie na potrzeby ustalania podstawy opodatkowania w podatku od spadków i darowizn. Nie stosuje się ich jednak do odpowiedzialności podatkowej spadkobiercy – stwierdził dyrektor. Art. 98 par. 1 ordynacji podatkowej wyraźnie mówi bowiem, że w takich sprawach stosuje się wyłącznie przepisy kodeksu cywilnego, a te nie pozwalają na takie odliczenia – wyjaśnił.

Zauważył, że błąd podatnika wziął się stąd, że zarówno kodeks cywilny, jak i ustawa o podatku od spadków i darowizn posługują się pojęciami „długu” i „ciężaru”. Jednak pojęcia te mają zupełnie inne znaczenia – tłumaczył.

WSA w Warszawie orzekł na korzyść podatnika. Powołał się na komentarz do ustawy o podatku od spadków i darowizn i uznał, że podatnik ma prawo odliczyć wszystkie koszty, które wymienił, a dopiero z nadwyżki spłacić fiskusa.

NSA nie zgodził się z tym wyrokiem i przyznał rację dyrektorowi izby. Uznał, że sąd I instancji dokonał wadliwej wykładni przepisów, mimo że są one bardzo proste. Tymczasem sąd stworzył hybrydę, posiłkując się przepisami ustawy o podatków od spadków i darowizn, podczas gdy art. 98 par. 1 ordynacji podatkowej wprost odsyła do kodeksu cywilnego – powiedziała sędzia Małgorzata Niezgódka-Medek.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 18 stycznia 2015 r., sygn. akt I FSK 1709/13.