Jeśli nieruchomość została kupiona w ramach wspólności majątkowej, a od wspólnego nabycia minęło 5 lat, wdowa lub wdowiec nie muszą czekać kolejnych 5 lat od śmierci małżonka. Niewykluczone, że trzeba będzie stoczyć bój z fiskusem, ale sądy stają po stronie podatników. Spór ze skarbówką wygrywają wszyscy, w związku z tym nie trzeba obawiać się sprzedaży.

Fiskus uważa bowiem, że w takiej sytuacji tylko 50 proc. przychodu ze sprzedaży mieszkania może być zwolnione z podatku (część, która należała do żony), pozostałe 50 proc., będące pierwotnie własnością męża, owszem może być sprzedane bez podatku, ale dopiero po upływie kolejnych 5 lat od dnia odziedziczenia przez małżonkę.

Na szczęście dla owdowiałych podatników sądy administracyjne mają w tej sprawie odmienne zdanie. Stoją na stanowisku, że instytucja wspólności majątkowej rządzi się własnymi prawami i współmałżonek, który pozostawał we wspólności majątkowej, nie ma obowiązku liczyć kolejnych 5 lat od śmierci partnera. Co innego dzieci, bo te faktycznie dziedziczą, ale mąż lub żona, którzy pozostawali we wspólności i po śmierci współmałżonka przejmują własność nad całością nieruchomości, nie dziedziczą we właściwym rozumieniu tego słowa.

Sądy orzekają w takich sprawach, że wdowiec nabył prawo własności do całej nieruchomości z datą jej nabycia do wspólności majątkowej, w związku z tym nie może nabyć jej powtórnie wraz ze śmiercią małżonka. Wspólność małżeńska polega bowiem na tym, że nie można w niej wyodrębnić udziałów. Każdemu małżonkowi przysługuje pełne prawo do całego majątku, z tym że żaden nie może samodzielnie rozporządzać prawem własności, chyba że drugi umrze.

Dlatego dla celów podatkowych okres nabycia liczy się od dnia zakupu nieruchomości do wspólnego majątku małżonków, a nie tak jak chciałby tego fiskus.

Podstawa prawna

Orzecznictwo sądów administracyjnych (orzeczenia: II FSK 1764/12; II FSK 1101/10; I SA/Gd 447/14; I SA/Go 136/14; III SA/Wa 2507/13; I SA/Ke 396/13; I SA/Wr 1474/11).