Przekonała się o tym współwłaścicielka drogi, która otrzymała decyzję o podatku od nieruchomości za 2014 r. z pełną kwotą zobowiązania. Taką samą decyzję otrzymało kilkudziesięciu pozostałych współwłaścicieli. Aby zapłacić podatek tylko za siebie, trzeba go odpowiednio – do swojego udziału – wyliczyć. Ponieważ akurat w tym wypadku danina nie była wysoka (kilkadziesiąt złotych), podatniczka z powodu przeoczenia wpłaciła cały podatek wynikający z decyzji. Chciałaby odzyskać to, co nadpłaciła, albo przynajmniej żeby gmina zaliczyła jej nadwyżkę na poczet przyszłych należności. To jednak nie takie proste.

Nadpłata nie u każdego

Jeśli zobowiązani solidarnie za podatek od nieruchomości wpłacą w sumie zbyt dużo, nadpłata owszem powstanie. – Z jednym wyjątkiem – osoby, która zapłaciła jako pierwsza – komentuje Mariusz Unisk, doradca podatkowy i dyrektor w Instytucie Studiów Podatkowych. Adam Hellwig, dyrektor w PwC, tłumaczy, że współwłaściciel odpowiada solidarnie za 100 proc. podatku należnego od nieruchomości. – Zakładając dla uproszczenia, że podatniczka pierwsza zapłaciła go w całości, to nie ma nadpłaty – wskazuje. Zgodnie z ordynacją podatkową może nią być bowiem kwota nienależnie wpłacona (nadpłacona).

Doktor Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku pokazuje to na przykładzie. Zobowiązanie solidarne 4 osób wynosi 100 zł. Pierwszy wpłacił 25 zł, drugi 50 zł, trzeci 50 zł, a czwarty 25 zł. W takiej sytuacji jedynie trzeci i czwarty współwłaściciel mają po 25 zł nadpłaty każdy. Jeśli pierwszy wpłaciłby całe 100 zł, to zobowiązanie wygaśnie. Istotna więc jest kolejność wpłat.

Dochodzenie zwrotu

Rafał Dowgier podkreśla, że przy zwrocie nadpłaty żadnej solidarności już nie ma. Występuje ona w przypadku wspólnego PIT małżonków, gdzie fiskus zwraca nadpłatę któremu-kolwiek z nich. W podatku od nieruchomości nie, dlatego kluczowe jest to, u którego ze współwłaścicieli powstaje nadpłata, a więc który wpłacił ponad to, co się gminie należało. Organ określa nadpłatę w decyzji.

– Moim zdaniem powinien to zrobić z urzędu. W przeciwnym razie podatnik może złożyć wniosek – mówi Rafał Dowgier. Ten, kto wpłacił cały podatek jako pierwszy (i nadpłaty nie ma), może się jedynie w drodze regresu cywilnego domagać od pozostałych współwłaścicieli zwrotu zapłaconego za nich podatku.

Zmiany tylko połowiczne

Przepisy o solidarnej odpowiedzialności są uciążliwe i sprawiają wiele problemów praktycznych. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w projekcie, którym jutro ma zająć się rząd, proponuje jej zniesienie – ale tylko u współwłaścicieli miejsc postojowych w hali garażowej.

– Proponowana zmiana to załatwienie problemu tylko wąskiej grupy osób – komentuje Rafał Dowgier. Także Łukasz Kossonowski, doradca podatkowy, menedżer w MDDP, uważa tę propozycję za niewystarczającą. – Brak jest racjonalnego uzasadnienia zróżnicowania zasad opodatkowania współwłaścicieli garaży i innych nieruchomości – podkreśla.

Jego zdaniem oczekiwane byłoby zniesienie odpowiedzialności solidarnej współwłaścicieli, tak aby każdy z nich dostawał decyzję z wyliczeniem podatku przypadającego jedynie na jego część nieruchomości.

Mariusz Unisk zwraca natomiast uwagę, że obecna zasada w sposób oczywisty ma na celu ochronę i uprzywilejowanie organu podatkowego. Gmina nie musi bowiem dochodzić i egzekwować podatku zgodnie z udziałami. – Niemniej, w związku z istnieniem zasady solidarnej odpowiedzialności, dla wielu niezrozumiałej i społecznie nieuzasadnionej, gminy i tak muszą zajmować się sprawami takimi jak omawiana, co absorbuje środki i czas – mówi Unisk.

W ocenie eksperta to także argument za przyjęciem zasady odpowiedzialności za podatek tylko w granicach udziału we współwłasności.

Zniesienie solidarnej odpowiedzialności byłoby problematyczne przy współwłasności łącznej (bezudziałowej), tj. małżeńskiej czy spółek cywilnych. Dlatego zdaniem ekspertów w tych przypadkach powinna ona zostać zachowana.