Krzysztof Jedlak

Krzysztof Jedlak

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jak wiadomo, 1 kwietnia... No właśnie, czy wiadomo, czy nie, to wymaga jeszcze wyjaśnienia – wrócę do tego za chwilę.

W każdym razie 1 kwietnia wejdzie w życie nowelizacja ustawy o VAT. Dotyczy ona zasad odliczania podatku zapłaconego w cenie samochodów, materiałów oraz usług związanych z ich eksploatacją oraz paliwa. Jak ważne są to regulacje i jak licznego grona przedsiębiorców dotyczą, nikogo przekonywać nie trzeba. Na dodatek ich zmiana oznacza drugą w krótkim czasie rewolucję, jeśli chodzi o rozliczanie VAT od aut. Pierwsza nastąpiła 1 stycznia i potrwa tylko trzy miesiące. Podatnicy muszą mieć świetny refleks, aby się w tym wszystkim połapać...

Ponieważ przepisy są niezmiernie ważne, skomplikowane i dotyczą bardzo wielu firm, powinny być znane – i najlepiej jeszcze odpowiednio objaśnione – z należytym wyprzedzeniem.

Zrobiliśmy wszystko, aby tak się stało. Piszemy niemal bez przerwy o nowych regulacjach, o wątpliwościach z nimi związanych i o tym, jak należy je interpretować.

To dlatego rozpocząłem tekst od słów „jak wiadomo”. Oczywiście, robimy tylko to, co do nas należy. Sedno sprawy tkwi jednak w tym, czy ustawodawca może powiedzieć to samo. Żaden przedsiębiorca nie ma obowiązku (a zwykle też i możliwości), by śledzić prace legislacyjne. Zresztą, byłaby to z jego punktu widzenia strata czasu. Ważny jest końcowy dokument, który z chwilą publikacji i upływem ewentualnego vacatio legis staje się obowiązującym prawem. No, właśnie. Ustawa ważna dla milionów (i nie ma w tym przesady) przedsiębiorców znalazła się w Dzienniku Ustaw 13 marca (poz. 312). Wcześniej z punktu widzenia jej adresatów formalnie nie istniała. Ale – mimo to – niemal natychmiast wejdzie w życie.

Nie trzeba liczydeł, by zauważyć, że przedsiębiorcy i wszyscy zainteresowani mają kilkanaście dni, aby ją wziąć w ręce, przeczytać, przeanalizować i przygotować się do jej stosowania. Zostawmy na boku media i hałas, który robią wokół zmian, a spójrzmy tylko na to, jak ustawodawca wprowadza dotykające najważniejszej sfery (podatkowo-finansowej) przepisy. Tym samym – jak traktuje tych, do których się one odnoszą.

To, że jakość legislacji, zwłaszcza podatkowej, jest fatalna, wszyscy wiemy. Jakby tego było mało, sposób wdrażania regulacji jest równie zły.