Zgodnie z art. 14 ust. 2 polsko-duńskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (Dz.U. z 2003 r. nr 43, poz. 368 z późn. zm.) osoba delegowana do pracy w tym kraju może rozliczać się z podatku dochodowego tylko w Polsce, jeśli spełnione są łącznie trzy warunki:

• przebywa w Danii nie dłużej niż 183 dni w okresie dwunastu miesięcy, rozpoczynających się lub kończących w danym roku podatkowym.

wynagrodzenie płaci jej polska firma.

• polski pracodawca nie ma zakładu (stałej placówki) na terytorium Danii.

W innym przypadku wynagrodzenie podlega PIT zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii, przy czym jako metodę unikania podwójnego opodatkowania stosuje się wyłączenie z progresją. Oznacza to, że pracownik zapłaci daninę tylko w Danii, ale kwota jego zagranicznego dochodu będzie uwzględniona do ustalenia stawki podatku od polskich zarobków.

MF przypomniało, że duńskie organy podatkowe zwracają szczególną uwagę na sytuację delegowanych. Sprawdzają przede wszystkim, czy ich faktycznym pracodawcą nie jest firma z siedzibą w Danii. Chodzi nie tylko o wypłacanie pensji, ale także o rzeczywiste korzystanie z pracy danej osoby oraz ponoszenie odpowiedzialności i ryzyka za jej usługi. W takiej sytuacji wynagrodzenie pracownika od pierwszego dnia podlegałoby wysokiej duńskiej daninie. Za jej pobranie odpowiedzialny byłby tamtejszy pracodawca. Stawka podatku to w sumie 35,6 proc. Składają się na nią: 8-proc. danina na rynek pracy liczona od dochodu brutto oraz 30-proc. podatek od wynajmu siły roboczej, obliczany po wcześniejszym potrąceniu pierwszej daniny.

Ministerstwo podało przykład, ile delegowany pracownik przekaże duńskiemu fiskusowi, jeśli jego faktycznym pracodawcą będzie tamtejsza spółka. I tak, jeśli jego pensja brutto to 20 000 koron duńskich (11 200 zł), to zaliczka na rynek pracy pomniejszy ją o 1600 DKK (896 zł), a podatek od wynajmu siły roboczej – o 5520 DKK (3091 zł). Zarobi więc tylko 7213 zł.