Przedsiębiorca w 2011 i 2012 r. pomniejszył VAT należny od nieściągalnych wierzytelności, czyli skorzystał z tzw. ulgi na złe długi. Sprawa dotyczyła stanu prawnego sprzed 1 stycznia 2013 r. Po tej korekcie podatku doszło do zawarcia układu w postępowaniu upadłościowym. Zgodnie z nim wierzytelność przysługująca przedsiębiorcy została umorzona w połowie. Następnie drugą połowę sprzedał on za cenę o ok. 25 tys. zł niższą od jej wartości nominalnej. Spór dotyczył tego, czy w opisanej sytuacji miał obowiązek zwiększenia podatku należnego (wcześniej obniżonego na skutek ulgi na złe długi). Sam zainteresowany twierdził, że nie ma takiego obowiązku, ponieważ art. 89a ust. 4 ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.) nie ma zastosowania przy sprzedaży wierzytelności, w przypadku której podatnik skorzystał wcześniej z ulgi na złe długi na rzecz osoby trzeciej.

Zgodnie z powyższym przepisem w przypadku gdy po pomniejszeniu VAT należność została uregulowana w jakiejkolwiek formie, podatnik musi zwiększyć podatek należny w rozliczeniu za okres, w którym do uregulowania doszło.

Zdaniem ministra zbycie wierzytelności pozbawia podatnika możliwości skorzystania z ulgi na złe długi (trzeba cofnąć skutki jej zastosowania), ponieważ podatnik otrzymał należność (nie ma znaczenia, że otrzymał ją od podmiotu trzeciego – nabywcy wierzytelności). Organ wyjaśnił też, że art. 89a ust. 4 ustawy o VAT nie wprowadza wymogu, aby należność została uregulowana tylko i wyłącznie przez dłużnika.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie przyznał rację podatnikowi. Wyjaśnił, że z literalnego brzmienia przepisów – art. 89a ust. 1,2 i 4 ustawy o VAT – wynika, że nie mają one zastosowania do podatników, którzy skorzystali z ulgi na złe długi, a później sprzedali wierzytelności na rzecz osoby trzeciej. Sąd uzasadnił, że warunek, zgodnie z którym ulga na złe długi może być stosowana do wierzytelności, które nie zostały zbyte, odnosi się wyłącznie do sytuacji, gdy podatnik jeszcze z niej nie skorzystał. Jeśli skorzystał, a później sprzedaje wierzytelności, to nie musi korygować VAT, podwyższając podatek należny. Co więcej, obowiązek takiej korekty dotyczy tylko przypadku „uregulowania należności w jakiejkolwiek formie”, a nie zbycia wierzytelności. Potwierdził to również NSA w wyrokach (z 12 września 2013 r., sygn. akt I FSK 1347/12 i I FSK 1348/12, oraz z 20 września 2013 r., sygn. akt I FSK 1288/12).

Wyrok jest nieprawomocny.

ORZECZNICTWO

Wyrok WSA w Krakowie z 8 października 2013 r., sygn. akt I SA/Kr 977/13.

Interpretacją przepisów będą musiały się zająć sądy

Do końca 2012 r. sprzedaż wierzytelności w opinii sądów administracyjnych nie stanowiła przesłanki do ponownego wykazania podatku należnego po wcześniejszym skorzystaniu z   ulgi na złe długi. Obecne przepisy w   art. 89a ust. 4 ustawy o   VAT wprost wskazują, że po tym jak podatnik skorzystał z   ulgi i   zmniejszył podatek należny, a   następnie zbył wierzytelność lub została ona uregulowana, ma on obowiązek zwiększenia podstawy opodatkowania i   podatku należnego. O   ile jednak w   odniesieniu do pojęcia „uregulowanie” ustawodawca wskazał, że dokonanie tego w   sposób częściowy prowadzi również do częściowego zwiększenia podatku, o   tyle takiego przepisu nie ma w   odniesieniu do zbycia wierzytelności. W   praktyce jednak zbycie wierzytelności za cenę poniżej jej wartości nominalnej również prowadzi do częściowego, przynajmniej w   ekonomicznym sensie, zaspokojenia wierzyciela. Wydaje się więc, że takie zdarzenie powinno obecnie skutkować podwyższeniem podatku należnego w   części, ale przepisy są niejednoznaczne. Otwarte pozostaje pytanie dotyczące uprawnień dłużnika: czy korekta VAT należnego przez wierzyciela w   związku ze sprzedażą wierzytelności oznacza również prawo do ponownego wykazania podatku naliczonego? Przepis, w   odniesieniu do dłużnika, odwołuje się niestety jedynie do pojęcia „uregulowanie”. W   mojej ocenie powinna być symetria między działaniami podejmowanymi przez dłużnika i   wierzyciela. Zdaję sobie sprawę, że ta koncepcja może budzić wątpliwości. W   każdym razie interpretacją omawianych przepisów znów zapewne będą musiały się zająć sądy.