Sprzedaż internetowa może przynieść zyski, które zainteresują fiskus. Nasi rodacy, chcąc uniknąć zapłaty daniny w Polsce, często lokalizują wirtualne sklepy na zagranicznych serwerach. To niezbyt skuteczny sposób, gdyż zgodnie z art. 7 modelowej umowy OECD o unikaniu podwójnego opodatkowania zysk, jaki osiągnie rezydent danego państwa (np. Polski), zostanie opodatkowany właśnie w nim, chyba że w drugim państwie (np. Niemcy) ma on zakład. Wtedy dochód takiej placówki będzie opodatkowany w tym drugim kraju. Powstaje pytanie, czy zagraniczny serwer i usadowiony na nim sklep internetowy można uznać za zakład. Poszczególne państwa różnie podchodzą do tej kwestii.

Zasada: płać

– Spotyka się nawet sytuacje, w których państwo, gdzie zlokalizowany jest serwer (np. Singapur), uznaje, że działalność prowadzona za jego pośrednictwem nie stanowi stałego zakładu, a państwo rezydencji właściciela sklepu internetowego uważa, że taka placówka powstaje – mówi Marcin Żuk, doradca podatkowy w ITCI Tax Advisors.

Weronika Missala, menedżer w dziale doradztwa podatkowego PwC, podkreśla jednak, że jeśli polski rezydent (osoba mająca centrum interesów życiowych w danym kraju i przebywająca w nim ponad pół roku w ciągu 12 miesięcy) prowadzi wirtualny sklep zlokalizowany na zagranicznym serwerze, to sama decyzja o umiejscowieniu strony poza Polską nie pozwoli mu uciec przed naszym fiskusem. Co do zasady, podatek trzeba wówczas płacić w Polsce.

Podobny mechanizm jest w przypadku kierowania oferty sklepu internetowego prowadzonego przez nierezydenta do klientów w Polsce.

– Nie powinno to skutkować powstaniem zakładu w Polsce (przy założeniu, że ani sprzęt komputerowy, ani personel obsługujący sprzedaż nie znajdują się nad Wisłą) – wyjaśnia ekspert PwC. Dotyczy to licznej grupy emigrantów na Wyspach Brytyjskich będących tamtejszymi rezydentami podatkowymi, a otwierającymi sklep internetowy z myślą o rodakach w kraju. Tu co do zasady podatek dochodowy pobierany będzie za granicą.

W przypadku VAT zasady rozliczania zależą nie tylko od rezydencji, lecz także od limitów sprzedaży.

– Sprzedaż skierowana przez zagraniczny sklep internetowy do polskich klientów nie powinna co do zasady powodować powstania w Polsce stałego miejsca prowadzenia działalności dla celów VAT, nie będzie konieczna rejestracja zagranicznego przedsiębiorcy w Polsce – wyjaśnia Maciej Dybaś, starszy konsultant w PwC.

Rozwój rynku e-commerce w Polsce

Rozwój rynku e-commerce w Polsce

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jak dodaje ekspert, sklep prowadzony i zarządzany przez polskiego przedsiębiorcę wymagać będzie takiej rejestracji, nawet jeśli znajdzie się na zagranicznym serwerze.Zasady te wynikają z unijnej dyrektywy o handlu elektronicznym z 8 czerwca 2000 r. Jeśli chodzi o sprzedaż towarów klientom prywatnym z UE, to zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.) co do zasady towar wysyłany przez polskiego przedsiębiorcę powinien podlegać daninie za granicą.

Wyjątek od reguły

Jak przypomina Mikołaj Pluciński, prezes zarządu TMF Group, istnieje jednak wyjątek, z którego korzysta większość przedsiębiorców. Zgodnie z art. 23 ust. 2 ustawy, jeśli wartość wysyłanych towarów do danego kraju UE nie przekroczy w danym roku kwot określonych limitów, to może on się rozliczać z daniny w Polsce według stawek krajowych.

– Nie musi się też rejestrować jako podatnik VAT w każdym kraju UE, z którego pochodzą jego klienci – podkreśla Mikołaj Pluciński.

Ekspert dodaje, że limity zobowiązujące przedsiębiorcę do rejestracji wahają się od 35 tys. do 100 tys. euro, w zależności od kraju. Jeśli sprzedawca dobrowolnie zechce się zarejestrować w kraju, do którego prowadzi sprzedaż internetową, i odprowadzić VAT według tamtejszych stawek, to najpierw musi powiadomić naczelnika urzędu skarbowego, właściwego według zasad z art. 3 ustawy o VAT (Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.).

Zawiadomienie składa się na formularzu VAT-21 na co najmniej 30 dni przed datą dostawy, od której podatnik chce korzystać z opodatkowania w innym państwie UE.