W internecie toczy się życie równoległe do prawdziwego, więc kwestią czasu było pojawienie się w nim wirtualnej waluty. Najbardziej znaną jest bitcoin, czyli elektroniczny ekwiwalent prawdziwego pieniądza wymyślony w 2009 r. przez internautę Satoshiego Nakamoto. Można nim płacić np. za usługi internetowe. Inne to m.in. Amazon coins, wirtualne kredyty Facebooka, litecoiny (mają zastąpić bitcoiny) czy cyfrowe odpowiedniki dolarów i złota, którymi płaci się w grach internetowych (np. Linden Dolar w grze „Second Life”). Coraz częściej takie środki płatnicze wkraczają jednak do realnego świata. Przykładowo w kwietniu 2013 r. pewna rodzina z Teksasu kupiła za 300 bitcoinów – będące wtedy odpowiednikiem 39 tys. dolarów – porsche.

Rodzi to pytania o kwestie podatkowe, tym bardziej że brak jest regulacji prawnych dotyczących wirtualnych walut. Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów, czy posiadanie takich środków płatniczych zainteresuje polskiego fiskusa. Resort wyjaśnił, że obowiązki podatkowe pojawią się dopiero z chwilą wymiany, np. bitcoinów, na prawdziwą walutę.

Zbycie praw majątkowych

Wymiana elektronicznego środka płatniczego na walutę krajową lub zagraniczną albo kupno za nią realnych towarów powoduje powstanie przychodu, który trzeba opodatkować PIT. Z wyjaśnień Ministerstwa Finansów wynika, że co do zasady taką transakcję należy traktować jako odpłatne zbycie praw majątkowych. Do takiego też źródła – zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 7 ustawy o PIT (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.) – należy zakwalifikować ewentualny przychód w rozliczeniu rocznym. Podatek płaci się według skali (18 proc. i 32 proc.). Koszty podatkowe i ewentualną kwotę wolną od daniny ustala się w zależności od konkretnego stanu faktycznego.

Ministerstwo wyjaśnia, że odmiennie rozliczą się przedsiębiorcy. Jeśli wymiana bitcoinów czy innej wirtualnej waluty na realne pieniądze odbywa się w ramach prowadzonej przez nich działalności gospodarczej, to do takiego też źródła zaliczony będzie przychód. Rozliczyć go można według skali (18 i 32 proc.) albo według liniowej stawki 19 proc. lub ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych – w zależności od tego, jak przedsiębiorca jest opodatkowany. W ostatnim przypadku zapłaci daninę od uzyskanego przychodu według stawki 3 proc., jeśli jego działalność będzie można uznać za usługową w zakresie handlu. Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 3 ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym (Dz.U. z 1998 r. nr 144, poz. 930 z późn. zm.) taka działalność wystąpi, gdy przedsiębiorca sprzedaje nieprzetworzone nabyte wcześniej produkty i towary (mogą to być więc także wirtualne waluty).

Problem z rozliczeniem towarów i usług

Trudniej jest natomiast określić, jakie konsekwencje w VAT ma obrót wirtualnymi walutami. Dopiero niedawno zajęła się tą sprawą katowicka Izba Skarbowa. W interpretacji z 21 czerwca 2013 r. (nr IBPP2/443-258/13/ICz) stwierdziła, że wymiana certyfikatów bitcoin na realną walutę nie jest zwolnioną z VAT usługą pośrednictwa finansowego. Konsekwencją tego stanowiska powinno być uznanie, że jeśli roczne obroty podatnika przekroczą 150 tys. zł (limit zwolnienia podmiotowego z VAT), to będzie on zobowiązany rozliczać tę daninę według 23-proc. stawki.

Ministerstwo Finansów – w wyjaśnieniach dla DGP – zastrzegło, że interpretacje prawa podatkowego odnoszą się do konkretnego stanu faktycznego. Ponadto ponieważ sprawy dotyczące wymiany bitcoinów i innych cyfrowych pieniędzy są z reguły bardzo skomplikowane, to trudno o wiążące wnioski.

Zdaniem MF opisane transakcje mogą być uznane za usługi świadczone drogą elektroniczną, o których mowa w art. 7 rozporządzenia wykonawczego Rady (UE) nr 282/2011 z 15 marca 2011 r. ustanawiającego środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L 347 z 11.12.2006, str. 1, z późn. zm.). Odpłatne świadczenie takich usług przez podatnika VAT podlega co do zasady daninie według stawki 23-proc.

Resort zaznacza jednak, że dla usług elektronicznych istotne są art. 28a–28o ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm). Przepisy te określają miejsce świadczenia (i opodatkowania) danej usługi. Zależy ono od statusu nabywcy (czy jest podatnikiem VAT) oraz miejsca jego siedziby i siedziby usługodawcy. Dopiero więc w zależności od konkretnego stanu faktycznego można ocenić, czy takie transakcje będą opodatkowane w Polsce.

Od zakazu po uznanie za pieniądz

Wobec braku prawnych regulacji dotyczących wirtualnych walut niektóre kraje widzą w nich tak wielkie zagrożenie, że potrafią ich zakazać. Tak zrobiła np. Tajlandia. Uzasadniała to „brakiem odpowiedzialnych praw umożliwiających kontrolę państwa nad przelewami przy wykorzystaniu bitcoinów”.Inną drogą poszły Niemcy, gdzie wykryto piramidę finansową przy wykorzystaniu bitcoinów. W związku z tym uznały je za legalny środek płatniczy, co w konsekwencji pozwoli je opodatkować tak jak prywatne pieniądze internautów. Regulacje będą podobne do tych, które obowiązują dla zysków kapitałowych.

Ernest Frankowski, menedżer w Deloitte

Ernest Frankowski, menedżer w Deloitte

źródło: Materiały Prasowe

MF bardziej dokładne od amerykańskiego fiskusa

Bitcoiny i inne wirtualne waluty jako zjawisko charakterystyczne dla gospodarki związanej ze światem cyfrowym pociągają za sobą komplikacje podatkowe z serii „prawo nie nadąża za biznesem, technologiami i internetem”. Problem z ich skutecznym uregulowaniem dotyczy nie tylko Polski. W USA było nie było, wciąż globalnej ziemi obiecanej start-upów internetowych, również brakuje regulacji, które odpowiadają na pytanie, jak mają opodatkować swoje zyski osoby handlujące bitcoinami. Podatnicy amerykańscy czekają na obiecane już jakiś czas temu stanowisko tamtejszych władz skarbowych. Również w krajach europejskich dopiero tworzy się praktyka i stanowisko fiskusa w odniesieniu do wirtualnych walut. Na tym tle wyjaśnienia polskiego Ministerstwa Finansów wydają się konkretne i dość jasne. W szczególności precyzyjne podkreślenie, że bitcoiny zainteresują fiskusa dopiero po wymianie ich na realną walutę wprowadza pewien porządek podatkowy w praktykę handlu wirtualną walutą.

Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Interesujące jest np. pytanie, jak przedsiębiorca miałby obliczać i dokumentować koszty uzyskania przychodów związane z bitcoinami. Wydaje się, że trzeba tu analizować każdy konkretny przypadek. Jednak już pobieżna analiza charakteru działalności elektronicznej wskazuje, że z bitcoinami trudno powiązać jakieś koszty o charakterze bezpośrednim. Tego typu działalność generuje zazwyczaj koszty, ale o charakterze pośrednim, i to zazwyczaj takie, które są już w całości ewidencjonowane przez podatnika-przedsiębiorcę w jego księgach. W efekcie rozwiązanie tego konkretnego problemu nie wymaga żadnych działań po stronie podatnika, który w zakresie kosztów po prostu dalej robi to, co do tej pory.

Pozostaje mieć nadzieję, że zdroworozsądkowe – oby – podejście Ministerstwa Finansów oraz takaż praktyka podatkowa pozwolą oswoić bitcoiny z punktu widzenia podatkowego i nie odstraszą od takiej działalności przedsiębiorczych internautów.