Opublikowany w ostatnich dniach dokument, datowany na 23 kwietnia 2013 r., dotyczy kluczowego dla polskiej gospodarki zagadnienia – akcyzy od gazu ziemnego. Jest to już druga wersja projektu nowelizacji, powstała na kanwie postulatów kierowanych pod adresem MF oraz zorganizowanych przez ministerstwo konsultacji społecznych. Niestety, tylko niektóre uwagi zostały uwzględnione. Kształt przyszłych regulacji, który wyłania się z treści aktualnego projektu, może budzić mieszane uczucia.

Są zmiany...

Spośród zmian w stosunku do pierwszej wersji dokumentu (z 30 stycznia 2013 r.) do najważniejszych zaliczyć należy liberalizację wymogów związanych z prowadzeniem ewidencji akcyzowych. Obowiązek prowadzenia odpowiedniej ewidencji spoczywać ma wyłącznie na podmiotach dokonujących czynności opodatkowanych akcyzą i zwolnionych z akcyzy, a nie na wszystkich podmiotach obracających gazem. Jednocześnie zrezygnowano z sankcji w postaci utraty zwolnienia z akcyzy w przypadku wadliwego prowadzenia ewidencji – uchybienia w tym zakresie będą skutkowały odpowiedzialnością na gruncie karnoskarbowym.

Uszczegółowiono również zakres ewidencji na wzór ewidencji dla energii elektrycznej, w tym dodano możliwość określania ilości gazu na innej podstawie niż urządzenia pomiarowe. Zastosowano rozwiązania analogiczne do energii elektrycznej w zakresie terminu składania deklaracji i zapłaty akcyzy: obowiązek co do zasady przypadałby z upływem terminu płatności z umowy albo z faktury lub innego dokumentu.

Korzystnie należy ocenić zmianę polegającą na zróżnicowaniu wartości opałowych dla różnego rodzaju gazów (np. dla gazu koksowniczego – 18,0 GJ/1000 m3, dla ekspansyjnego i gazów resztkowych – 18,0 GJ/1000 m3, dla gazu konwertorowego – 7,8 GJ/1000 m3, dla wielkopiecowego – 3,6 GJ/1000 m3, dla nadmiarowego – 1,9 GJ/1000 m3, dla gardzielowego – 1,8 GJ/1000 m3). Jednakże wprowadzono zapis, że w przypadku wystąpienia w obrocie surowca, dla którego nie określono wartości opałowej, będzie miała zastosowanie wartość określona dla najczęściej występującego w obrocie gazu ziemnego, tj. najwyższa z przewidzianych stawek.

Z praktycznego punktu widzenia istotna jest zmiana polegająca na wydłużeniu okresu na dostosowanie umów między podmiotami obracającymi gazem i podmiotami zużywającymi go w swojej działalności – czas na to przewidziano do 30 czerwca 2014 r. Doprecyzowano również, że użycie surowca do innych celów niż wskazane w umowie stanowiącej warunek zwolnienia nadal jest nim objęte.

Zwolniono z opodatkowania straty gazu ziemnego, wprowadzając rozwiązania analogiczne do tych, które dotyczą wyrobów węglowych, czyli będą one obłożone akcyzą tylko jeśli organ wykaże, że zostały one zużyte na cele opałowe nieobjęte zwolnieniem lub napędowe. Poza tym rozszerzono katalog zwolnień – m.in. objęto nim gaz przeznaczony do napędu urządzeń stacjonarnych (np. wykorzystująca silnik spalinowy pompa czy sprężarka), jak również gaz ziemny zużywany na potrzeby przesyłania i magazynowania gazu (np. spalanie w celu uruchomienia pompy wtłaczającej surowiec do rurociągu bądź magazynu).

...ale wystarczające

Niestety, projekt w dalszym ciągu wymaga zmian. Chyba największe kontrowersje budzi zapis, który w uproszczeniu przewiduje, że jeżeli ceny gazu na krajowej giełdzie energii spadną, wówczas z mocy prawa przestanie obowiązywać większość zaproponowanych zwolnień. Ministerstwo uzasadnia taką konstrukcję chęcią partycypacji budżetu w obniżce ceny surowca dla przemysłu. Zapis ten nie powinien się jednak ostać.

O ile można zrozumieć intencje MF (wszak jest ono strażnikiem budżetu), o tyle sama konstrukcja mechanizmu wydaje się chybiona. Po pierwsze, na giełdzie energii zawiera się jedynie ułamek transakcji dotyczących gazu (zdecydowana większość oparta jest na dwustronnych kontraktach), w związku z czym przyszłość prawa do stosowania zwolnienia wydaje się dość niepewna, jeśli nie losowa. W szczególności może mieć miejsce spadek cen na giełdzie, mimo że te ujęte w większości umów się nie zmienią. Co jednak bardziej istotne – projekt nie przewiduje żadnego mechanizmu powrotu do zwolnień. Tym samym chwilowa obniżka cen giełdowych (nawet spekulacyjna) odbierze znacznej części uprawnionych prawo do zwolnienia, ale gdy cena wróci do poprzedniego poziomu, a nawet znacznie go przekroczy, uprzednio zwolniony gaz dalej będzie obciążony dodatkową akcyzą. W ten sposób poszkodowani mogą zostać nie tylko przedsiębiorcy z branż metalurgicznej (np. huty), mineralogicznej (np. cementownie, wytwórcy szkła), chemicznej i transportowej, ale również rolnicy i hodowcy korzystający z gazu w swojej działalności.

Upór ministerstwa przy tym rozwiązaniu może dziwić o tyle, że zarówno resort gospodarki, jak i Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów jednoznacznie wskazują na wadliwość tego mechanizmu. W mojej ocenie w tym przypadku dbałość o przychody budżetowe nie stanowi uzasadnienia dla tak wadliwej konstrukcji prawnej.

Z pewnością można też wprowadzić bardziej liberalne zwolnienie dla podmiotów zużywających znaczne ilości gazu. Zezwalają na to przepisy unijne, a byłoby to z korzyścią dla polskiego przemysłu. Według projektu skorzystają jedynie podmioty, w przypadku których relacja zakupów gazu do wartości produkcji sprzedanej wyniesie przynajmniej 10 proc. w skali poprzedniego roku.

Nie tylko sam próg procentowy mógłby być niższy (przepisy unijne dopuszczają nawet 3 proc.), ale również przy jego wyliczaniu można by uwzględniać wyroby inne niż gaz (np. węgiel) czy też energię elektryczną. Z pewnością taka regulacja poszerzyłaby krąg podmiotów korzystających ze zwolnienia. Inaczej też niż przy zwolnieniu z akcyzy na węgiel, aby skorzystać z preferencji w odniesieniu do gazu, zakład energochłonny musi stosować jeden z systemów mających na celu ochronę środowiska lub podwyższenie efektywności energetycznej (np. system ETS, EMAS). W tym wypadku również dbałość o rozwój przedsiębiorczości i konkurencyjność firm powinna przeważyć nad względami profiskalnymi.

Dialog to za mało

Należy oczywiście docenić dobrą wolę resortu i dialog z adresatami przyszłych regulacji. Nowa wersja projektu bardziej uwzględnia specyfikę poszczególnych gałęzi przemysłu oraz praktykę obrotu gazem ziemnym. Niemniej dokument wymaga poprawek. Najważniejsze wydaje się odstąpienie od nieuzasadnionego i budzącego wątpliwości natury konstytucyjnej (jak też dotyczące zgodności z prawem unijnych) mechanizmu likwidacji zwolnień akcyzowych. Mając z kolei na względzie kondycję polskiej gospodarki, trzeba uznać, że skoro prawo UE daje większe możliwości liberalizacji przepisów zawierających zwolnienia z akcyzy, to wskazane byłoby skorzystanie z takiej szansy.

Korzystnie należy ocenić zmianę polegającą na zróżnicowaniu wartości opałowych dla różnego rodzaju gazów

Etap legislacyjny

Projekt w trakcie konsultacji

Krzysztof Rutkowski doradca podatkowy, menedżer w PwC