– W przypadku spółek notowanych na warszawskiej giełdzie biegli rewidenci bardziej koncentrują się na potrzebach zarządów niż akcjonariuszy – uważa Andrzej S. Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów (PID). Tak samo jest na zdecydowanie bardziej dojrzałym i większym rynku angielskim – stwierdziła to we wstępnych wnioskach z badań brytyjska komisja ds. konkurencji (ang. Competition Commission; ostateczny raport będzie sporządzony do 20 października 2013 r.).

Według Andrzeja S. Nartowskiego taki stan rzeczy wynika z tego, że audytorzy często uważają zarząd za swojego pracodawcę. – Mimo że to rada nadzorcza wybiera biegłego rewidenta, to zarząd podpisuje z nim umowę – on też sporządza niezbędne informacje dla rewidenta i składa wyjaśnienia – dodaje. Natomiast z radą nadzorczą biegły rewident ma kontakt sporadyczny, a z akcjonariuszami prawie żaden.

Jak twierdzi prezes PID, akcjonariusze rzadko czytają opinię i raport biegłego rewidenta z badania sprawozdania finansowego. Również jego obecność na walnym zgromadzeniu nie jest zjawiskiem zbyt częstym. – Wyniki audytu po prostu akcjonariuszy nie interesują – uważa Andrzej S. Nartowski.

Brak kontaktu

Sami biegli rewidenci potwierdzają takie zjawisko. Podkreślają też, że w praktyce komunikacja między audytorem a właścicielami przedsiębiorstwa jest utrudniona.

– Na każdym etapie badania sprawozdania finansowego jesteśmy zainteresowani kontaktem z właścicielami bądź reprezentującymi ich organami, dlatego też proponujemy im spotkania – zapewnia Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton. Rewidenci nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że ich praca nie służy akcjonariuszom.

– Audyt z natury rzeczy jest przeprowadzany przede wszystkim na ich potrzeby – podkreśla Wróblewski. – I to determinuje sposób wykonywania tej usługi. Procedury audytu są nastawione na to, aby w efekcie móc poinformować właścicieli, czy sporządzone przez zarząd raporty finansowe właściwie oddają sytuację majątkową i finansową oraz wyniki finansowe należącej do nich firmy.

Tomasz Wróblewski uważa, że ścisła współpraca biegłego rewidenta z zarządem spółki może jednak u osób trzecich powodować wrażenie, iż audytorzy niekoniecznie służą właścicielom. To zarząd reprezentuje bowiem spółkę na co dzień, podczas gdy posiedzenia rad nadzorczych czy komitetów audytu odbywają się raz na jakiś czas – nie wspominając już o częstotliwości ewentualnych spotkań z akcjonariuszami.

Trudny język

Na inną kwestię zwraca uwagę Michał Ratajczak, partner w Grant Thornton. – Język audytu i sprawozdawczości finansowej jest hermetyczny, więc może być dla niektórych akcjonariuszy niezrozumiały. Wyciągnięcie przydatnych informacji z opinii i raportu biegłego wymaga przynajmniej podstawowej wiedzy z zakresu finansów i rachunkowości.

– Jako audytorzy jesteśmy jednak zobligowani do przestrzegania standardów rewizji finansowej – twierdzi. – Ma to zapewnić jak najwyższą jakość naszych usług, ale wpływa też na hermetyzację języka – dodaje.

W efekcie powstaje więc wystandaryzowany produkt – opinia, która przez część właścicieli może być postrzegana jako niezbyt użyteczna. Trudno jednak dostosować specjalistyczny język audytu do potrzeb konkretnego właściciela. – Trzeba pamiętać, że efektami pracy biegłych zainteresowani są również inni potencjalni inwestorzy, kredytodawcy, kontrahenci, dlatego też posługiwanie się zrozumiałym dla specjalistów językiem jest tu koniecznością – tłumaczy Michał Ratajczak.

Dużo zależy od rady nadzorczej

dr Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

To, czy biegły rewident koncentruje się na potrzebach zarządu, rady nadzorczej czy akcjonariuszy, zależy wyłącznie od rady nadzorczej. Jeśli rada biernie wybiera audytora z zaproponowanej listy, nie spotyka się z biegłym, nie wyznacza mu celów do realizacji, to z oczywistych względów ważniejszym dla niego partnerem będzie zarząd. Jeśli jednak uzna, że jej obowiązkiem jest dbałość o interesy akcjonariuszy, to najpierw określi, jakie zadania powinien zrealizować biegły i jakie przyjąć kryteria jego wyboru. Następnie przeegzaminuje biegłego na etapie dokonywania wyboru i zadba o bardzo szeroki zakres usług, zwłaszcza tych, które wprost dotyczą obowiązków rady (m.in. monitorowanie systemów zarządzania ryzykiem). Potem ustali zasady wynagrodzenia i będzie aktywnie uczestniczyć w procesie badania, będzie spotykać się z biegłym zarówno w obecności zarządu, jak i bez. I taka rada będzie przez biegłego traktowana jako partner i wówczas biegły wykona świetną robotę nie tylko dla zarządu, ale także dla akcjonariuszy. Aby ułatwić radom nadzorczym pracę w tym zakresie, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych opracowało specjalny przewodnik wyboru biegłego rewidenta.