statystyki

Właściciele psów mogą zapłacić wyższy podatek

autor: Tomasz Wojciechowski14.12.2012, 07:05; Aktualizacja: 14.12.2012, 08:32
Pies

Piesźródło: ShutterStock

Podczas gdy jedne gminy rezygnują z daniny za czworonogi, inne windują roczny podatek do maksymalnego limitu 119,93 zł rocznie.

Reklama


Reklama


Rady gmin decydują właśnie o opłatach lokalnych na przyszły rok z tytułu posiadania psa. W Krakowie, Mielcu i Sandomierzu, gdzie dotąd nie było takiej daniny, radni miejscy postanowili ją wprowadzić od 1 stycznia 2013 r. Dwa ostatnie miasta od razu wywindowały stawki bardzo wysoko: do 108 zł rocznie w Mielcu i 100 zł w Sandomierzu. To niewiele mniej niż maksimum ustalone w obwieszczeniu ministra finansów z 2 sierpnia 2012 r. w sprawie górnych granic stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych w 2013 r. (M.P. 2012 r. poz. 587). W przyszłym roku maksymalna opłata za psa może wynieść 119,93 zł (w 2012 r. było to 115,31 zł).

Krzysztof Urbański, rzecznik magistratu w Mielcu, wskazuje argumenty za wprowadzeniem tak wysokiej opłaty: konieczność utrzymania miejskiego schroniska dla zwierząt z 200 psami oraz zachęta dla właścicieli czworonogów do ich chipowania (tak zabezpieczone zwierzęta będą wolne od opłaty).

Dla odmiany niektóre inne samorządy – np. Toruń i Bytom – od stycznia likwidują opłatę za psa, która obowiązywała w poprzednich latach. Toruńscy radni uznali, że wpływy z opłaty (łącznie 105 tys. zł w 2012 r.) nie pokrywają kosztów jej poboru. Obecnie ewidencją w Toruniu objęte są 5604 psy, a właściciele 850 z nich z różnych powodów są zwolnieni z opłat.

Jak się okazuje, opłata może być też wynikiem nieporozumienia. Radni Pabianic uznali, że jest niecelowa, i chcąc ją zlikwidować, podjęli stosowną uchwałę. – Problem w tym, że zakładała stawkę 0 złotych, co zakwestionowała Regionalna Izba Obrachunkowa w Łodzi. Opłata może obowiązywać albo nie, lecz nie może wynosić zero złotych – relacjonuje Joanna Stelmach, rzecznik prasowy UM w Pabianicach. W efekcie właściciele psów z tego miasta będą musieli płacić w przyszłym roku 40 zł, czyli tyle co dotychczas.

Ci, którzy inkasują opłatę, szacują wpływy do budżetu z tego tytułu. W Częstochowie (230 tys. mieszkańców) liczą na 120 tys. zł w 2013 r., a w Pabianicach (67 tys. mieszkańców) na 110 tys. zł. Biorą przy tym pod uwagę, że ściągalność opłaty w niektórych miastach niewiele przekracza 30 proc. Bierze się to z tego, że właściciele psów, którzy nie zgłoszą do urzędu ich posiadania, z reguły nie płacą i mogą pozostać bezkarni.

Sporadyczne są przypadki doniesień ze strony sąsiadów albo sytuacje, kiedy sprawa wychodzi na jaw, bo np. pies kogoś pogryzie. Gminy prowadzą wprawdzie postępowania podatkowe i windykacyjno-egzekucyjne, ale zwykle wyłącznie wobec tych osób, które same zgłosiły, że mają psa, a potem zalegały z płatnościami. Tylko w Toruniu w latach 2009–2012 prowadzonych było odpowiednio 1255, 937, 1012 i 866 takich postępowań.

Zwolnienia i terminy

Kiedyś obowiązywał kwotowy, jednolity w całej Polsce, podatek od posiadania psa. Od 2008 r. po zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 95, poz. 613) zastąpiła go fakultatywna opłata, zależna od rady gminy. To radni ustalają, czy na danym terenie trzeba ją płacić i w jakiej wysokości.

Obecnie zgodnie z art. 18a ustawy daninę można pobierać od osób fizycznych posiadających psy. Przepis ten zwalnia z opłaty: zagranicznych dyplomatów (pod warunkiem wzajemności), osoby niepełnosprawne, osoby powyżej 65 lat prowadzące samodzielnie gospodarstwo domowe, rolników (z tytułu posiadania nie więcej niż dwóch psów).

W większości gmin obowiązują dodatkowe zwolnienia, m.in. dla osób, które odbierają psy z lokalnych schronisk dla zwierząt, sterylizują je na własny koszt albo decydują o wszczepieniu chipa pozwalającego na identyfikację czworonoga.

Gminy określają w uchwałach także terminy płatności. Z reguły opłatę za dany rok należy uiścić do 31 marca. Natomiast jeśli ktoś kupi, dostanie lub przygarnie psa po tej dacie, przeważnie powinien zapłacić daninę w ciągu 14 dni. W takim przypadku – podobnie jak w przypadku śmierci zwierzęcia w ciągu roku – roczną stawkę zwykle modyfikuje się proporcjonalnie do liczby miesięcy, w których istniał obowiązek zapłaty.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • obywatel(2012-12-14 09:05) Odpowiedz 00

    za co ten podatek? Państwo nic a nic nie robi dla posiadacza psa. Za wszystko płaci z własnej kieszeni, więc wara urzędnikom od nakładania kolejnych kretyńskich podatków. Wcale się nie dziwie że ludzie nie chca przestrzegac takiego prawa.

  • podatnik(2012-12-14 16:05) Odpowiedz 00

    a ja proponuję opodatkować głupotę polityków - wówczas inne podatki można będzie zlikwidować - budżet będzie miał się dobrze

  • mark(2012-12-14 10:23) Odpowiedz 00

    Ty - obywatel a za Twój samochód państwo dopłaca !!!. Za zafajdane skwery , chodniki , place zabaw itp. właściciele psów żadnej łaski nie zrobią jak zapłacą podatek za syf w miejscach publicznych pozostawionych przez ich ,, pupilów'' !!!.

  • bny(2012-12-14 10:38) Odpowiedz 00

    Do 2 nikt mi nie płaci za trujące wyziewy Twojego i Twojej rodziny samochodow. Trujecie ludzi wyziewami i pieprzycie później głupoty na forum.

  • anus(2012-12-14 12:18) Odpowiedz 00

    najwyższy czas---płacić podatek za "mniejszych braci"--( jak podatek niedzielny od "większych braci")--!!!

  • asiek(2012-12-14 13:36) Odpowiedz 00

    A jakiś dureń się zastanowił ile kosztuje utrzymanie i leczenie zwierzęcia? Dlaczego ktoś kto np.wziął pod opiekę dwa psy z ulicy[niekoniecznie ze schroniska] i odciąża w ten sposób gminę,ma dopłacać jeszcze do tego schroniska? To jakiś k...luksus czy sposób na uzdrawianie patologicznej neoliberalnej gospodarki?

  • Krystyna(2012-12-14 18:00) Odpowiedz 00

    "Zdaniem Edwarda Trojanowskiego powinno się ją pobierać tam, gdzie dominuje zabudowa wielorodzinna. Jak wskazuje, w ten sposób można oddziaływać na liczbę psów w blokach tak, aby nie było ich za dużo na osiedlach i by nie stanowiły sąsiedzkiego problemu" - widać temu panu własnie o to chodzi, zeby psy były w schroniskach, a nie w mieszkaniach z kochającymi włascicielami. Tak widocznie lepiej... Nie ma to jak nienawiść do zwierząt. Szkoda tylko, ze tacy ludzie mają prawo głosu w ich sprawie.

  • JJ(2012-12-15 07:53) Odpowiedz 00

    Jestem zdania, aby posiadacze psów, które zasrywają trawniki odchodami, które po wysuszeniu są rozpylane przez wiatr i wydychane przez ludzi, aby płacili podatki i to duże, choćby dlatego, że przez takich ludzi schroniska dla psów nie dają sobie rady finansowo w ich utrzymaniu. Skoro od samochodów pobierany jest podatek ekologiczny wliczony w cenę paliwa, od turysty wchodzącego na plaże, aby mógł tylko poleżeć na słońcu, to dlaczego od miłośnika-posiadacza psa, który przyzwyczaja swojego pupilka do srania na trawniku, już nie. Powinny być również wprowadzone kary za więzienie dużych psów w mieszkaniach, które powinny ze względów zdrowotnych codzienni wybiegać ok. 30 km, a nie ograniczać swój żywot do wysrania się na trawniku i do domu.

  • K(2012-12-16 16:20) Odpowiedz 00

    A niby dlaczego rolnik ma prawo do 2 psów i to albo wiszą na łańcuchu czy wałęsają się po okolicy nie płaci a mieszkaniec wsi ale nie rolnik musi? Ktoś mi powie jaka to różnica jak mój ma np.900m ogrodzonego wybiegu a na spacer po okolicy idzie na smyczy?

  • matka(2012-12-16 14:50) Odpowiedz 00

    Pytam się na co są przeznaczane te pieniądze za psa bo na pewno nie na schroniska.Jestem mieszkanką Rudy Śląskiej okolice Katowic i tutaj schronisko jest w opłakanym stanie.Więc brać pieniądze lecz ich przeznaczenie nieznane.

  • asiek(2012-12-15 11:40) Odpowiedz 00

    A ja myślę,że powinien być pobierany podatek na leczenie ludzi,którym pies kojarzy się wyłącznie i w dodatku obsesyjnie z kupą.W ramach leczenia tacy ludzie mogliby sobie przebiec codziennie z psem 30 km,dotlenienie mózgu to rzeczywiście ważna sprawa.Zresztą, jeżeli ktoś uważa,że psie kupy[które skądinąd powinno się sprzątać i ja np. zawsze to robię]są tak samo szkodliwe jak spalinowe smrody milionów samochodów,które na dodatek są przyczyną śmiertelnych wypadków,to nic mu już nie może pomóc.To biedna ofiara redaktorów szukających na siłę tematu do zaistnienia i może to oni powinni sfinansować przynajmniej wizytę u psychologa.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama