Wojewódzkie sądy administracyjne i Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) uchyliły łącznie w zeszłym roku 1554 decyzje organów podatkowych (skarbowych i celnych). W rezultacie podatnicy otrzymali zwrot nienależnie pobranych podatków w wysokości ponad 485 mln zł. Dodatkowo fiskus musiał wypłacić odsetki w wysokości 117 mln zł oraz pokryć koszty postępowań sądowych (2,68 mln zł). To łącznie daje 605 mln zł. Zdaniem ekspertów dane wskazują, że system mógłby działać lepiej, a nieprawidłowości mogłoby być mniej. Z drugiej strony widoczna jest poprawa. Dla porównania, w 2009 r. sądy uchyliły 2039 wadliwych decyzji, a do podatników wróciło ponad 1,5 mld zł.

Za dużo pomyłek

– Nie jest istotne, ile pieniędzy zwrócono podatnikom. Ważne jest natomiast, ile razy źle zastosowano prawo. Ponad 1500 błędnych decyzji uchylonych przez sądy to bardzo dużo. Trzeba pamiętać, że każda z nich dotyczyła konkretnych ludzi, bardzo często przedsiębiorców, których firmy w wyniku działań urzędników zostały zagrożone, a niekiedy doprowadzone do upadłości – komentuje Tomasz Michalik, przewodniczący Krajowej Izby Doradców Podatkowych.

Eksperci podkreślają, że liczba uchylonych przez sądy decyzji nie pokazuje, ile naprawdę wadliwych rozstrzygnięć zapadło w urzędach.

– Przecież wielu podatników nie odwołało się do sądu i zrezygnowało z walki, uznając, że lepiej zapłacić, niż toczyć spór i czekać na orzeczenie WSA czy NSA – podkreśla Ryszard Sowa, adwokat z kancelarii Olszewski, Tokarski i Wspólnicy. Specjaliści zgodnie też przyznają, że podatnicy walczą z organami podatkowymi zazwyczaj wtedy, gdy chodzi o znaczące kwoty. Drobnych przedsiębiorców po prostu nie stać na spory sądowe, a dużym firmom nie opłaca się bić o mało istotne roszczenia.

– Co prawda wydawanych jest mniej wadliwych decyzji, ale wyraźnie widać, że organy podatkowe wciąż nie wyciągają wystarczających wniosków z rozstrzygnięć sądowych w sprawach, które przegrywają – ocenia Tomasz Michalik.

– Należy też pamiętać, że postępowanie podatkowe jest dwuinstancyjne i administracja ma możliwość korygowania swoich błędów, zanim sprawa trafi do sądu. Wygląda więc na to, że weryfikacja decyzji w drugiej instancji nie przebiega tak, jak powinna – dodaje Ryszard Sowa. Eksperci oceniają też, że błędne decyzje podatkowe mają wymiar nie tylko finansowy, lecz także społeczny. Nie budują zaufania podatników do państwa. Tworzą niekorzystny klimat do prowadzenia działalności gospodarczej.

Jakie koszty dla budżetu

Artur Nowak, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, zwraca jednak uwagę, że nie należy ulegać magii liczb. Tak naprawdę rzeczywiste koszty błędów urzędników, za które płacą wszyscy, to tylko koszty postępowań sądowych oraz odsetki, które fiskus musi wypłacić w związku z bezprawnym pobraniem podatku lub bezpodstawną odmową zwrotu nadpłaty.

– Nienależnie pobrane podatki, które wracają do podatników po negatywnym dla fiskusa wyroku WSA czy NSA, to kwoty, które nigdy nie powinny się znaleźć w budżecie. Trudno więc o nich mówić z pełnym przekonaniem, że to wydatki pokrywane przez ogół podatników – podkreśla Nowak. W 2011 r. rzeczywiste koszty wadliwych decyzji (koszty postępowań i odsetki) wyniosły więc ok. 120 mln zł.

Z kolei zdaniem Janusza Fiszera, partnera w PwC, docenta Uniwersytetu Warszawskiego, kwoty, które zwrócono podatnikom w 2011 r., nie są bardzo duże. – Dla każdego z nas, jako osób fizycznych, 605 mln zł to ogromna suma, ale z punktu widzenia budżetu to jedynie nieco większa kropla w morzu – podkreśla. Według danych Ministerstwa Finansów w 2011 r. do budżetu państwa z tytułu podatków wpłynęło 281,44 mld zł. 605 mln zł to 0,2 proc. tej kwoty.

– Trochę niepokojące jest jednak to, że rosną koszty obsługi przegranych postępowań, które z kolei dotyczyły sporów o znacznie mniejsze pieniądze niż przed dwoma laty – ocenia Mikołaj Goj, menedżer w Ernst & Young.