– Mój klient prowadzi autoryzowaną stację obsługi i często zmuszony jest na życzenie swoich klientów zamawiać tańsze części zamienne, tzw. zamienniki, do serwisowanych przez siebie samochodów. Zamawia je i kupuje przez internet, a do serwisu przywozi je zwykle kurier. Teraz ma problemy, bo po kilku latach urząd kontroli skarbowej zakwestionował jego prawo do odliczenia VAT zapłaconego przez niego w cenie kupowanych i montowanych części. Urzędnicy uznali, że firma, od której on te części kupował, była tylko pośrednikiem, a nie ich właścicielem. Na dodatek pośrednik okazał się być tzw. słupem, który nie dość, że sprzedawał części w cudzym imieniu, to jeszcze nie odprowadzał VAT do urzędu skarbowego – opowiada Ireneusz Krawczyk, radca prawny w kancelarii Ożóg i Wspólnicy.

Przypadek jego klienta nie jest odosobniony. Eksperci prawa podatkowego, z którymi rozmawialiśmy, są zdania, że po aferach w handlu złomem i paliwami przyszedł czas na motoryzację. To kolejna branża, w której uczciwi przedsiębiorcy mogą być karani za działania oszustów, którzy czują się bezkarni. Potencjalnie zagrożone są także inne firmy – jak np. przedsiębiorcy naprawiający sprzęt elektroniczny czy chociażby zegarmistrzowie – kupujące części w sieci.

– Minister finansów i organy podatkowe w głównej mierze ścigają ostatnich w łańcuszku dostaw: uczciwe firmy, które bez trudu można zidentyfikować. Kiedyś tak było w akcyzie, teraz jest w VAT – uważa Szymon Parulski, doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy. Jak twierdzi, narażeni są zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi tańsze – a przez to popularniejsze.

– Jeśli chodzi o sprzedaż części i akcesoriów motoryzacyjnych, handel internetowy szybko się rozwija. Jego wartość szacuje się na ponad 600 mln zł rocznie. Nie ma wątpliwości, że rynek ten będzie nadal rósł, byle tylko zgodnie z prawem – mówi Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Uwaga na okazje

Przemysław Skorupa, doradca podatkowy, starszy menedżer w zespole podatków pośrednich Deloitte, uważa, że przedsiębiorca, który starał się sprawdzić wiarygodność kontrahenta, nie powinien być pozbawiony prawa do odliczenia podatku naliczonego.

– Takiego problemu nie powinni mieć zwłaszcza ci, którzy kupują nowe części zamienne, bez względu na to, czy są to części oryginalne, czy tzw. zamienniki – podkreśla Przemysław Skorupa.

Według niego zamienniki nie powinny rodzić podatkowych problemów w legalnym obrocie. Przyznaje, że największe kłopoty może sprawiać zakup części używanych, zregenerowanych.

– Jestem w stanie zrozumieć organy podatkowe, które starają się ścigać podatkowych oszustów, ale trudno zrozumieć przedsiębiorcę, który bez cienia wątpliwości kupuje w internecie jakąś część samochodową za 500 zł, która na rynku dostępna jest za np. 5 tys. zł – stwierdza Przemysław Skorupa. I dodaje: – Przedsiębiorca musi umieć odróżnić rzecz niewiadomego pochodzenia. Może też próbować badać kontrahenta, sprawdzając np. dokumenty rejestracyjne. Samo powoływanie się przed organami podatkowymi na nabycie towaru w dobrej wierze może nie wystarczyć i trzeba będzie udowodnić, że dochowaliśmy należytej staranności.

Podobnego zdania jest też Tomasz Kassel, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC.

– Nie można potępiać władz skarbowych za to, że tropią wyłudzenia VAT, ale źle, że sprawdzają tylko legalnie działających przedsiębiorców i że na nich przerzucają odpowiedzialność za wyłapywanie przypadków firmanctwa i paserstwa, bo tak łatwiej. Oczywiście przedsiębiorca musi uważać, bo jeśli natyka się na towar, który jest oferowany w sieci po zadziwiająco niskiej cenie, odbiegającej znacząco od średniej na rynku, to powinien przypuszczać, że coś jest nie w porządku – podkreśla Tomasz Kassel.

Jak mówi, zwracał już na to uwagę w kilku wyrokach Trybunał Sprawiedliwości UE.

Zachowanie daleko posuniętej ostrożności zaleca też Jerzy Martini, doradca podatkowy, partner w kancelarii Martini i Wspólnicy.

– Należy zorientować się, jaka jest praktyka w branży. Sygnałem ostrzegawczym powinna być każda rażąco niska cena towaru, która znacząco odbiega od ceny rynkowej – zaznacza.

Jak twierdzi, uczciwy przedsiębiorca nie może kupować tylko tam, gdzie korzystniej. Musi podjąć działania, które pozwolą mu namierzyć transakcję oszukańczą.