Liczba ta dla Adama Allena, starszego menedżera z katowickiego biura Ernst & Young, jest zaskakująca. Łączna liczba zezwoleń wydanych na działalność w strefie jest bowiem ponad dwa razy większa. Do końca 2011 r. inwestorzy strefowi otrzymali 1466 zezwoleń. Skąd więc aż tak duża różnica? Według eksperta, różnica mogła częściowo wynikać z tego, że nie wszyscy przedsiębiorcy zakończyli już swoje inwestycje. – Załóżmy nawet, że to wszystkie zezwolenia z ostatnich dwóch lat (365). Niektórzy inwestorzy mogą też mieć więcej niż jedno zezwolenie – załóżmy, że to 10 proc. pozostałych zezwoleń, tj. 110 – twierdzi nasz rozmówca.

Ponadto niekorzystanie z ulgi może wynikać z przyjętego założenia, że nie uda się wypełnić zobowiązań inwestycyjnych. Może to być kolejne 10 proc. pozostałych zezwoleń (tj. 37). Jednak przy wszystkich tych założeniach wciąż pozostaje grubo ponad 300 zezwoleń, które nie są wykorzystywane. Według Adama Allena co piąty, a może nawet co czwarty inwestor zobowiązuje się do utrzymania działalności w strefie przez określony czas oraz utworzenia nowych miejsc pracy i utrzymania zatrudnienia – w zamian za prawo do ulgi podatkowej, z której w 2011 r. nie skorzystał.

Minister finansów powinien być zadowolony – trudno o bardziej efektywną ulgę podatkową z punktu widzenia budżetu państwa.