Obecnie zasadą jest, że w postępowaniu przed sądem wojewódzkim bez rozprawy, czyli w tzw. trybie uproszczonym, sprawa może zostać rozpoznana, jeśli strona zgłosi taki wniosek, a żadna z pozostałych stron nie zażąda rozprawy. Blokuje to rozpoznanie wielu spraw w takim trybie.

Projekt zakłada, że sąd z urzędu rozpatrzy w tej formie skargi na postanowienia oraz skargi na bezczynność i przewlekłość postępowania. W NSA na posiedzeniu niejawnym mogłyby być rozpoznawane sprawy bez względu na podstawę skargi kasacyjnej. Obecnie w trybie uproszczonym można rozpoznać sprawę, w której są wyłącznie zarzuty naruszenia przepisów procesowych. Dodatkowym warunkiem jest to, by strona, która wniosła skargę kasacyjną, zrzekła się rozprawy, a pozostałe strony jej nie zażądały. Projekt zakłada, że tryb uproszczony będzie się stosować również przy zarzutach merytorycznych, czyli obejmujących np. niewłaściwe zastosowanie przepisów.

Dziś sprawy na posiedzeniu niejawnym rozpatruje tylko jeden sędzia. Po zmianie robiłaby to trójka sędziów. Ma to zapewnić większą ochronę interesów stron.

Projektodawcy argumentują, że skoro nieobecność stron lub ich pełnomocników na rozprawie nie wstrzymuje rozpoznania sprawy, to nic się nie stanie, jak tych spraw na wokandzie nie będzie. Obecnie pełnomocnicy przychodzą na mniej niż połowę spraw. A w praktyce rzadko zdarza się, aby sędziowie odraczali wydanie wyroku pod wpływem argumentacji pełnomocnika.

Wojciech Serafiński, prawnik, doradca podatkowy, nie popiera jednak proponowanych zmian.

– Przecież zdarza się, że dopiero na sali sądowej padają argumenty, które skłaniają sąd do ponownej analizy sprawy, często mimo gotowego wyroku. Coraz częściej sędziowie sprawozdawcy wskazują na mało istotne zarzuty skargi, pomijając kwestie istotne i inne zarzuty. Dzięki obecności strony na rozprawie można uzupełnić referat sędziego i zwrócić uwagę na istotne kwestie pominięte przez sprawozdawcę – wyjaśnia nasz rozmówca.

Również Sławomir Czyż, doradca podatkowy, wspólnik w Czyż Łabno Doradcy Podatkowi, nie jest zwolennikiem rezygnacji z rozpraw. Jego zdaniem przekaz ustny jest bardziej treściwy niż to, co zostało napisane w skardze.

Według Wojciecha Serafińskiego problem tkwi gdzie indziej – w złym prawie powodującym wzrost liczby skarg i w braku kontradyktoryjności sporu w sprawach administracyjnych.

– Obecnie rozprawy są szablonowe i rutynowe. Strony nie toczą sporu przed sądem, a jedynie prezentują swoje stanowiska. Może to właśnie warto by zmienić? Być może byłoby mniej chybionych wyroków – pyta ekspert.

Trudno oszacować, o ile szybciej pracowałby sąd bez rozpraw. To wskazałyby statystyki dopiero za kilka lat.

Etap legislacyjny

Projekt nowelizacji prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ma być złożony z inicjatywy ustawodawczej prezydenta