statystyki

Legalna produkcja wina w Polsce niemożliwa. Celnicy mają nad nią władzę

autor: Paulina Bąk28.08.2012, 07:05; Aktualizacja: 28.08.2012, 08:08
Podatek akcyzowy od alkoholi

Podatek akcyzowy od alkoholiźródło: DGP

Restrykcyjne przepisy uniemożliwiają legalną produkcję wina na sprzedaż. Powód? O każdym terminie zbiorów trzeba informować organy podatkowe.

reklama


reklama


W Polsce jest potencjalnie 100 tys. hektarów ziemi, które można obsadzić winoroślą i w ten sposób utworzyć miejsca pracy dla kilku tysięcy osób – wynika z badań szacunkowych Polskiego Instytutu Winorośli i Wina. Obecnie w kraju funkcjonuje około 500 winnic. Niestety, z powodu restrykcyjnych przepisów rolników, którzy legalnie produkują wino na sprzedaż, można policzyć na palcach jednej ręki. Pozostali albo wytwarzają wino hobbistycznie na własne potrzeby, albo uciekają w szarą strefę.

Absurdalne przepisy

– Przy obecnie obowiązujących przepisach po prostu nie da się produkować wina w Polsce, chyba że jest się dużym koncernem – komentuje Marek Jarosz, członek zarządu Polskiego Instytutu Winorośli i Wina.

Ekspert dodaje, że problemem nie jest wysokość podatku akcyzowego, który wynosi około 1 zł od butelki, ale procedury administracyjne.

Ministerstwo Finansów, zapytane o uproszczenia dla rolników produkujących wino, poinformowało DGP, że już obecnie ustawa o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 108, poz. 626 z późn. zm.) przewiduje rozwiązania ułatwiające prowadzenie działalności gospodarczej: podatnicy produkujący mniej niż 1000 hektolitrów w ciągu roku kalendarzowego win uzyskanych z winogron pochodzących z upraw własnych nie mają obowiązku prowadzenia takiej działalności w składzie podatkowym. Regulacje dotyczące ułatwień zawarte są w art. 17 ust. 3 ustawy z 12 maja 2011 r. o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina (Dz.U. nr 120, poz. 690 z późn. zm.).

Jednak zdaniem winiarzy to uproszczenie to żart, i to w dodatku mało śmieszny.

– I co z tego, że nie mamy obowiązku prowadzenia składu podatkowego, jeżeli podlegamy szczególnemu nadzorowi podatkowemu – tłumaczy Marek Jarosz.

Szczególny nadzór podatkowy (nazywany obecnie kontrolą akcyzową) w praktyce daje nieograniczone możliwości ingerowania funkcjonariuszy celnych w działalność danego przedsiębiorstwa. Funkcjonariusze mają prawo do niezapowiedzianych kontroli, nadzorowania wszystkich operacji w firmie albo co gorsza – nakazania wstrzymania się od danych czynności. Szczególnie uciążliwe jest to właśnie w branży alkoholowej, gdzie resort finansów odmawia jakiejkolwiek liberalizacji przepisów.

Producenci muszą oznaczać wino znakami akcyzy w postaci banderol

W praktyce sprowadza się to do absurdu.

– Przykładowo, chcę zebrać winogrona, więc trzy dni wcześniej powiadamiam o tym urząd celny. O wyznaczonym czasie w moim gospodarstwie zjawia się funkcjonariusz celny, żeby nadzorować zbiór. Jednak tego dnia zaczyna padać deszcz, który uniemożliwia zbiór. Następnego dnia, choćby świeciło słońce, nie mogę rozpocząć prac, ponieważ muszę ponownie zawiadomić o tym urząd celny z trzydniowym wyprzedzeniem – podaje Marek Jarosz.

Najbardziej absurdalne jest to, że rolnik musi zawiadamiać urząd celny nawet o tym, że przenosi pojemniki, w których znajduje się wino, z jednego pomieszczenia do drugiego.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • już nie cierpliwy(2012-08-28 16:46) Odpowiedz 10

    W Polsce wszystko może stać się nielegalne, co nie nabija kabzy kaście władzy. Najbardziej władza nienawidzi chyba samych Polaków, więc spycha ich w nędzę albo w emigrację, a pozostałymi pomiata (z wyjątkiem przestępców), przy milczącej aprobacie upodlonego "narodu"

  • jasio(2012-08-29 06:18) Odpowiedz 00

    tia lobby piwne nie byloby zadowolone z takich zmian przepisow dla wina. po co dawac szanse na kunkurencje .

  • Maciek(2012-08-29 08:47) Odpowiedz 00

    Ależ jest proste rozwiązanie. Niech o wszystkim, o czym trzeba informować z wyprzedzeniem informują. Codziennie. Przykładowo: za trzy dni chcę zebrać, to codziennie, przez trzy dni informuję, że za trzy dni chcę zebrać. A potem jak pada, to nie zbieram, jak nie pada to zbieram. I informuję codziennie aż wszystko zbiorę.

    Trzeba przenosić pojemniki? Codziennie informować, że za 3 dni będę przenosił pojemniki. I najwyżej nie przeniosę, bo mnie boli kręgoslup. Państwo w końcu policzy koszty i zmięknie. Brzmi łatwo komentując w internecie, ale może to jest sposób.

  • zofia(2012-08-28 09:55) Odpowiedz 00

    Przyjazne PaństwO !?

  • madzia(2012-08-29 22:08) Odpowiedz 00

    a cydr jest taki dobry :) szkoda

  • Niestety Polak(2012-08-28 22:09) Odpowiedz 00

    Jest takie bardzo trafne stwierdzenie.
    Nie kradnij nie bądź konkurencją dla Państwa

  • mały winiarz(2012-08-30 08:13) Odpowiedz 00

    Proszę poczytać przepisy. Uprawa i zbiór podlega Agencji Rynku Rolnego - Celnicy z nią mają niewiele wspólnego. A termin zgłaszania procesów produkcyjnych do Urz edu Celnego wynosi 1 (słownie - jeden) dzień. Wszystko to można przeczytać w ustawie o Służbie Celnej oraz w rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 7 maja 2010 r. w sprawie kontroli niektórych wyrobów akcyzowych. Rzetelności artykułu nie zaszkodzi odrobina zapoznania się z faktami a nie tylko zapoznanie się z zasłyszaną opinią.

  • Michał(2012-08-29 15:39) Odpowiedz 00

    @Maciek. Państwo, gdy doliczy się kosztów przerzuci je na podatnika (producenta) i każe zapłacić za nieuzasadniony przyjazd służb. Raczej ne tędy droga. Chyba lepszym rozwiązaniem byłby podatek ryczałtowy uzależniony od wielkości zbiorów. Z ulgami za udokumentowaną sprzedaż (np innemu producentowi). Mogłoby to nawet być pod nadzorem i z plombą celną. Ale ułatwiło by znacznie taką działalność

  • Robert(2013-03-10 16:34) Odpowiedz 00

    Mam trochę ziemi i właśnie chciałem uruchomić taka działalność. Już mi przeszło :(

  • M P(2013-03-14 16:15) Odpowiedz 00

    wszystkie wasze "proste" rozwiazania tak naprawde nie sa takie proste, najprostszym rozwiazaniem bylo by zmienic te glupie przepisy i rozporzadzenia, ale kto to zrobi, przecierz w polsce juz nic sie nie da zrobic, chyba tylko zgasic swiatlo, ale to zwykle robi ostatni:)))

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama