– Naszym zdaniem niekonstytucyjne są nie tylko przepisy ustawy hazardowej, lecz także rozporządzenia ministra finansów w sprawie szczegółowych warunków rejestracji i eksploatacji automatów i urządzeń do gier (Dz.U. z 2012 r., poz. 312), o czym informowaliśmy resort jeszcze na etapie tworzenia tych regulacji – tłumaczy Maciej Lebiedziński, przewodniczący OZPBR.

Ustawa regulująca działalność w zakresie gier hazardowych przewiduje, że grać na automatach można wyłącznie w kasynie. Przedsiębiorcy, którzy w dniu wejścia jej w życie posiadali zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie gier na automatach o niskich wygranych oraz gier na automatach urządzanych w salonach gier, mogli kontynuować swoją działalności na starych zasadach, aż do czasu wygaśnięcia zezwoleń. Tymczasem okazuje się, że Ministerstwo Finansów zostawiło sobie furtkę. Zgodnie z art. 138 ust. 3 ustawy hazardowej organ celny może w każdej chwili cofnąć w całości zezwolenie w razie stwierdzenia, że choćby jeden automat do gier o niskich wygranych objęty tym zezwoleniem nie odpowiada obowiązującym regulacjom (np. umożliwia wyższe wygrane).

W konsekwencji tych działań obecnie art. 138 ust. 3 ustawy hazardowej jest interpretowany przez organy celne jako nakaz cofnięcia zezwolenia po stwierdzeniu, że automat nie odpowiada nowym wymogom. Dotyczy to automatów wprowadzonych legalnie na rynek, objętych zezwoleniem i prawidłowo zarejestrowanych przez kompetentne organy.

– W tej sytuacji rodzi się wątpliwość co do zgodności takiej regulacji z zasadami prawidłowej legislacji oraz z zasadą zaufania obywateli do państwa, która stanowi, że Rzeczpospolita jest państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej – mówi Oktawia Budnik z Uniwersytetu Dauphine w Paryżu.

Nasza rozmówczyni dodaje, że trzeba również zgłosić poważne wątpliwości co do zgodności tego przepisu z zasadą określoności prawa. Ustęp 3 art. 138 ustawy hazardowej można rozumieć na trzy sposoby, a obecnie organy podatkowe wybierają wariant najmniej korzystny dla przedsiębiorcy. Sytuację pogarsza to, że decyzja o cofnięciu zezwolenia jest wydawana na podstawie opinii jednostki badającej.

– Na początku jednostkami badającymi były niezależne zewnętrzne podmioty, takie jak np. Politechnika Wrocławska. Jednak w wyniku konfliktów ze służbą celną podmioty te zostały wykreślone z listy jednostek badających – wyjaśnia Oktawia Budnik.

W wyniku tego szef służby celnej zaczął powoływać jako jednostki badające organy celne, np. Izbę Celną w Przemyślu. W ubiegłym tygodniu ostatni niezależny podmiot wykonujący badania automatów został wykreślony.

– Doszło do sytuacji, w której celnicy sami oceniają, że automat nie spełnia wymaganych warunków, a następnie wydają decyzję cofającą zezwolenie na prowadzenie działalności. To tak, jakby sędzia najpierw występował jako biegły, oskarżyciel, a później wydawał wyrok – podkreśla Budnik.