statystyki

Podatnikowi nic i nikt nie pomoże w sądzie

autor: Przemysław Molik20.07.2012, 08:06; Aktualizacja: 20.07.2012, 08:13
Wymiar sprawiedliwości

Wymiar sprawiedliwościźródło: ShutterStock

Podatnik może składać różne dokumenty, w tym ekspertyzy naukowe. Ale nie powinien liczyć, że na ich podstawie otrzyma korzystny wyrok.

Reklama


Reklama


Podatnik, który uważa, że jeśli w sporze z fiskusem posłuży się naukowymi opiniami prawnymi, sporządzonymi przez osoby z tytułem profesora czy doktora, to wygra sprawę, bardzo się myli. Takie opinie, nawet jeśli są merytorycznie uzasadnione, nie mają większego znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Jest to tylko dodatkowy element w polemice podatnika z władzą wykonawczą i sądowniczą. Ani organ podatkowy, a tym bardziej – sąd nie muszą wcale do tych opinii się odnosić. A koszt takiej ekspertyzy prawno-podatkowej w zależności od wagi sprawy może wynieść od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 22 czerwca 2012 r. (sygn. akt II FSK 2466/10) kategorycznie oddalił wniosek podatnika, który domagał się przeprowadzenia dowodu z opinii prawnej sporządzonej przez doktorów jednego z uniwersytetów, specjalizujących się w prawie podatkowym. Sąd uznał, że sporządzana, jak przypuszczał, za wynagrodzeniem opinia prawna, a nazywana przez podatnika ekspertyzą naukową, nie może być traktowana na równi z opinią biegłego. Nie jest to też dowód uzupełniający, tak jak chciał tego podatnik.

Sąd wskazał, że orzekanie w sprawach administracyjnych nie wpisuje się w model takiego sądownictwa, w którym przesłuchuje się świadków czy przeprowadza w sposób czynny analizę dowodów. W sądzie administracyjnym ważne jest to, co zostało zgromadzone na etapie postępowania podatkowego, czyli w urzędzie i w izbie skarbowej lub celnej.

– Opinia prawna nie ma formalnego znaczenia i to nie jest tak, że sąd na tej bazie wyda wyrok. Może jedynie wziąć ją pod uwagę. Podobnie organ w postępowaniu podatkowym może sobie tę opinie przeczytać, ale nie musi – mówi Sławomir Czyż, doradca podatkowy.

Czyste intencje

W sprawie, którą rozpoznał NSA, chodziło o 75-proc. podatek wymierzony podatnikowi z tytułu dochodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów. Dyrektor izby skarbowej wskazał, że podatnik w trakcie postępowania kontrolnego zachowywał się biernie. Pomimo wezwań organu I instancji nie udzielił wyjaśnień, nie stawił się na przesłuchanie, nie przekazał informacji na temat posiadanych rachunków bankowych, papierów wartościowych, umów pożyczek.

Podatnik starał się jednak udowodnić, że nie musi płacić podatku od nieujawnionych źródeł przychodów za 2007 r. Otóż w korekcie zeznania za 2002 r. uwzględnił znaczne przychody z działalności gospodarczej – w kwocie ponad 500 tys. zł. Podatku od nich wprawdzie nie zapłacił, ale stwierdził, że jeśli dokonał korekty zeznania podatkowego, to tym samym ujawnił swoje przychody fiskusowi. Jednak zobowiązanie za 2002 r. uległo już przedawnieniu (minął pięcioletni termin), więc podatku płacić nie musi. Podatnik przedstawił sądowi opinię prawnopodatkową w tej kwestii.

Postępowanie dowodowe

Postępowanie dowodowe

źródło: DGP

W tej sprawie jednak prawdopodobnie działanie podatnika nastawione było na uniknięcie opodatkowania i do tego stopnia zbulwersowało sąd, że nawet nie zamierzał zapoznać się z ekspertyzą prawną. Sąd podkreślił również, że pełnomocnik podatnika powinien wiedzieć, że „do sądu przychodzi się z czystymi rękami”.

Zwykle jednak dopuszcza się tego rodzaju opinie, sporządzane najczęściej przez pracowników naukowych, jeżeli mogą przyczynić się do wyjaśnienia istotnych wątpliwości w sprawie.

Ciężko jednak wskazać na przypadki, w których sąd pod wpływem przedłożonych opinii prawnych wydal rozstrzygnięcie. Zazwyczaj kończy się to na przytoczeniu w uzasadnieniu wyroku pewnych treści opinii. Tak było w tzw. pierwszej uchwale akcyzowej w sprawie opodatkowania elektrowni z 13 lipca 2009 r. (sygn. akt I FPS 4/09), w której sąd szczegółowo cytował opinie profesorskie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • wykiwany pracownik(2012-09-10 08:43) Odpowiedz 00

    Popieram Berta w 500%!!! Podatnik sowicie opłacił"znawcę przedmiotu" i ma taką opinię, o jaką mu szło. Jest wiele dowodów na to, że punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Przykład? Proszę uprzejmie. W latach 90 ub. stulecia pewna Pani doktor (nie medycyny) pracowała w Ministerstwie Finansów i wydała interpretację dotyczącą uznawania za koszty uzyskania przychodów poniesionych wydatków z tytułu najmu. Otóż jeśli podatnik zapłącił za 5 lat z góry, bo tak stanowiła umowa, to i tak mógł w koszty zaliczyć w miesiącu tylko 1/60, bo wydatki należało "powiązać" z przychodami danego okresu. Potem pani I.O. odeszła z Min. Fin. i założyła kancelarię. Sakrbówka dalej stosowała jej interpretację i "przyporządkowywał koszty do przychodów. Do czasu, aż pani I.O ujawniła się w sprawie jako pełnomocnik i jej opinia była zypełnie inna - "skoro takie były postanowienia umowy, to można od razu wliczyć w koszty cały wydatek" W skarbówka wyszła na durnia!!!Przykład znam z autopsji (jestem pracownikiem skarbowym NIESTETY!!!)

  • Sponiewierany(2012-07-20 14:39) Odpowiedz 00

    Ignorowanie takich opinii w wielu przypadkach powoduje, że wyroki sądowe całkowicie mijaja się z realiami. sądy powinny co najmniej starannie się z nimi zapoznać. Sądy mają prawo do wydnia wyroku mimo - w wielu przyapdkach - ewidentnego braku wiedzy merytorycznej w sprawie.

  • solander(2012-07-20 16:05) Odpowiedz 00

    Największą zmorą dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości są napuszeni sędziowie, tępo wykonujące przepisy prawa, bez elementarnej wiedzy gospodarczej.
    Gdyby zamienić ich miejscami z przedsiębiorcami, nie potrafiliby poprowadzić nawet kiosku Ruchu.

  • h-b(2012-07-20 16:34) Odpowiedz 00

    Prawo nie jest przedmiotem dowodzenia. Tyle na ten temat. W życiu nie czytałem gorszego artykułu.

  • Ryszard Jewiak(2012-07-20 23:58) Odpowiedz 00

    Niestety, ignorancja wielu sędziów jest porażająca. Tego nie da się naprawić.

  • Bert(2012-07-23 23:14) Odpowiedz 00

    Niebywały artykuł. Autor bierze stronę oczywistego oszusta podatkowego, ktory papierkiem kupionym i użytym bez ogladania sie na procedurę postepowania próbuje wykpić sie od odpowiedzialności.
    Czy wy w tej GP jesteści za tym żeby w Polsce bez końca panowało oszukaństwo. Tak rozumiecie prawo - jako narzędzie cwaniaków przeciw uczciwym.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama