Również sądy administracyjne uważnie analizują, czy rzeczywiście nastąpiły takie zdarzenia, że podatnik nie mógł w żaden sposób odwołać się od decyzji we właściwym terminie. W jednej z ostatnich spraw, jaką rozpoznał NSA (sygn. akt II FZ 293/12), dyrektor izby skarbowej w Warszawie odmówił podatniczce umorzenia zaległości w podatku od czynności cywilnoprawnych. Ta twierdziła, że jak tylko otrzymała pismo odmowne z izby, chciała złożyć skargę. Tłumaczyła, że w okresie od lipca do września 2011 r. często przebywała poza Warszawą, gdyż wyjeżdżała leczyć depresję i nie mogła tego zrobić. Jednak niezwłocznie po powrocie zajęła się sprawą. Ponadto podkreśliła, że w sytuacji losowej, w jakiej się znalazła, nie była w stanie, nawet przy dołożeniu maksymalnej staranności, złożyć skargi na odmowną decyzję organu. Nie mogła nawet wyręczyć się inną osobą, ponieważ jest osobą samotną.

Warszawski sąd i później NSA odmówiły jednak przywrócenia terminu. Sąd przyznał wprawdzie, że podatniczka jest w złym stanie zdrowia – cierpi na tzw. depresję lękową, ale jak sama przyznała, jest to choroba okresowa. Nie są to na tyle skrajne nawroty choroby, w wyniku których nie może funkcjonować, i wymaga hospitalizacji.

Michał Roszkowski, menedżer w Accreo Taxand, przyznaje, że ustawowa przesłanka uprawdopodobnienia braku winy w uchybieniu terminowi, może budzić sporo kontrowersji. NSA w wyroku z 11 października 2011 r. (sygn. akt II FSK 636/10) uwzględnił rację podatnika, który chorował na depresję. Był to jednak przypadek osoby, u której zdiagnozowano ciężki stan depresyjny, trwający ponad dwa miesiące, i który przybrał postać ciężkiego epizodu z objawami urojenia ubóstwa.