E-myto to opłata elektroniczna, która od 1 lipca 2011 r. pobierana jest za przejazd po drogach krajowych lub odcinkach objętych systemem opłat, a jej wysokość zależy od liczby przejechanych kilometrów. Zastąpiła ona system winietowy.

Maria Kukawska, partner w Stone&Feather Tax Advisory, wyjaśnia nam, że e-myto opłacają kierowcy ciężarówek i autobusów oraz samochodów osobowych, do których doczepiona jest przyczepa, co powoduje, że masa auta z przyczepą przekracza 3,5 tony.

– Jeśli zapłata e-myta następuje w związku z prowadzoną przez przedsiębiorcę działalnością gospodarczą, kwoty e-myta można uznać za koszt uzyskania przychodów – wyjaśnia Maria Kukawska.

Nasza rozmówczyni dodaje, że zgodnie z generalną zasadą kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia ich źródła. Zarazem ustawa wyklucza określone kategorie kosztów (choćby były one związane z przychodami podatnika) z kręgu kosztów podatkowych. Koszty te wymieniają ustawy o podatkach dochodowych (PIT i CIT) w odrębnym przepisie. Przepis ten nie wyklucza z katalogu kosztów opłat elektronicznych za korzystanie z dróg krajowych.

Opłaty te – w przeciwieństwie np. do opłat eksploatacyjnych, opłat za korzystanie ze środowiska czy też kar – nie mają charakteru sankcyjnego, co przesądzałoby o braku możliwości zakwalifikowania ich do kosztów.

– Opłata ta nie jest również rodzajem podatku (tzn. w uproszczeniu świadczeniem na nieskonkretyzowany cel), lecz opłatą związaną z korzystaniem z systemu dróg – wyjaśnia Maria Kukawska.

Według naszej rozmówczyni przedsiębiorcy opłacający e-myto zazwyczaj zajmują się działalnością transportową, spedycyjną lub logistyczną. Nałożona na nich opłata administracyjna jest dla nich kosztem, którego poniesienie jest celowe i racjonalne. Poniesienie tej opłaty służy osiąganiu przychodów z prowadzonej działalności gospodarczej.