Rozliczenie to jest problematyczne, o czym świadczy choćby interpretacja indywidualna wydana z 22 lipca 2011 r. przez dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy (nr ITPP1/443-522/11/MS). Spółka zawarła z bankiem kontrakt forward.

Rozliczenie następowało przez wypłatę różnicy wynikającej z kursu terminowego i kursu spot waluty, a jej celem było zabezpieczenie pozycji bilansowych należności i zobowiązań w walutach przed ryzykiem wahań kursów. W zależności od wahań kursu waluty, jeżeli był on korzystny dla banku, to po jego stronie krystalizował się zysk, a spółka przelewała w rozliczeniu transakcji środki pieniężne na rzecz banku. Jeżeli kurs był korzystny dla spółki, to ona osiągała zysk na kontrakcie. Zdaniem spółki środki otrzymane z takich rozliczeń nie stanowią dla niej obrotu w rozumieniu przepisów ustawy o VAT. Innego zdania był dyrektor izby skarbowej. Uznał, że transakcja podlega VAT i powinna być udokumentowana fakturą, przy czym będzie zwolniona z tego podatku. Organ uznał, że skoro obie strony kontraktu będą dokonywały wzajemnych świadczeń, to również spółka może być uznana za usługodawcę.

Nastąpiło tu klasyczne pomieszanie przedmiotu transakcji z wynagrodzeniem z tytułu dokonania transakcji, które nastręcza organom podatkowym, a nawet sądom, sporych problemów. Wynikają one z nieznajomości rynków finansowych. Spółka nie działała w celach spekulacyjnych, a więc dodatni dla niej wynik finansowy na transakcji był splotem korzystnych okoliczności. Tymczasem, aby mówić o usługodawcy, należy zidentyfikować usługę, którą świadczy. W tym przypadku takiej usługi nie ma.

Nie można przyjąć, że w zależności od wahnięcia kursu albo bank, albo szukająca zabezpieczenia spółka są usługodawcami. Usługodawcą jest jedynie bank, który profesjonalnie zawiera takie transakcje. Inaczej musielibyśmy uznać, że np. gracz świadczy usługę hazardową dla kasyna.