Projekt zmiany kodeksu postępowania administracyjnego i Ordynacji podatkowej (druk sejmowy nr 3362) przewiduje m.in. wprowadzenie tzw. metryki sprawy, mającej zawierać informacje o tym, jakie osoby brały udział w czynnościach przy danej sprawie, a także jakie podejmowały działania. Metryki mają pomóc odnaleźć urzędników winnych wydania błędnej decyzji.

Według Lesława Mazura, menedżera w dziale postępowań podatkowych i sądowych Ernst & Young, wprowadzanie każdego nowego rozwiązania powinno być poprzedzone oceną jego wykorzystania w praktyce. Takiej ocenie powinien być poddany także pomysł utworzenia odrębnych baz pozwalających zidentyfikować urzędnika odpowiedzialnego za wydanie konkretnego rozstrzygnięcia.

– Zasadność istnienia takich baz wydaje się wątpliwa – ocenia Lesław Mazur.

Zdaniem eksperta już dziś każdy akt administracyjny (w tym także decyzje i postanowienia podatkowe) muszą zawierać podpis osoby upoważnionej do jego wydania, co jest równoznaczne z wzięciem na siebie odpowiedzialności za konkretne rozstrzygnięcie. Co więcej, dzisiejszy system sygnatur pism urzędowych jest tak skonstruowany, że zaciera inicjały osoby na co dzień zajmującej się daną sprawą.

– Zatem obecnie bez większych trudności można zidentyfikować osobę, która przyczyniła się do wejścia do obiegu prawnego każdego aktu administracyjnego – argumentuje Lesław Mazur.

Ekspert dodaje, że inną sprawą, którą również należałoby uwzględnić, jest sama konstrukcja przesłanek, od których uzależniona została odpowiedzialność majątkowa urzędników. Obecny kształt regulacji sprawia, że w rzeczywistości z odpowiedzialnością taką będziemy mieli do czynienia wyjątkowo rzadko. Według Lesława Mazura stawia to pod znakiem zapytania zasadność uruchamiania kosztownego i pracochłonnego procesu związanego z tworzeniem baz, z których w praktyce i tak nikt w zasadzie nie będzie korzystał.