Sejmowa komisja do spraw Unii Europejskiej rozpatrzyła stanowisko rządu dotyczące dyrektywy Rady w sprawie wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych (COM(2011) 121). Wynika z niego, że rząd popiera działania w zakresie uproszczenia systemu opodatkowania osób prawnych w ramach Unii Europejskiej.

Sprzeciwia się jednak przyjęciu dyrektywy w sprawie wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania CIT w obecnym kształcie. Wprowadzenie mechanizmu konsolidacji, który umożliwia m.in. szybsze i pełne odliczanie strat czy kosztów oznaczałoby zmniejszenie dochodów budżetowych.

Jak wyjaśnia Piotr Liss, doradca podatkowy w KZWS RSM International, w dyrektywie w sprawie wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania CIT znacznie ograniczono katalog wydatków, które nie mogą stanowić kosztów.

– Za koszty będzie można uznać np. wydatki na powiększenie kapitału. Także reprezentacja w 50 proc. również będzie mogła stanowić koszt podatkowy – mówi Piotr Liss.

Nie będzie problemów z uznawaniem rezerw jako kosztów.

– Generalnie powiedzieć można, że z ponad 60 rodzajów wydatków, które nie mogą być uznane za koszty uzyskania przychodów na podstawie ustawy o CIT, w myśl dyrektywy pozostanie ok. 10 – 15 z nich – wylicza ekspert.

Zmiany nie ograniczają się jednak tylko do kosztów. Piotr Liss wskazuje, że np. podatnicy będą mogli rozliczać straty bez jakichkolwiek ograniczeń w czasie.

– Zmiany dotyczą również amortyzacji, gdzie podatnik zasadniczo sam będzie ustalał jej okres – podaje nasz rozmówca.

Jednolita podstawa opodatkowania CIT dotyczyłaby wyłącznie spółek kapitałowych (w Polsce nie objęłaby np. spółdzielni).

Co istotne, dyrektywa nie określa stawki podatkowej.

– Biorąc pod uwagę fakt, że dyrektywa jest bardzo korzystna dla podatników, stawka ta z pewnością byłaby dużo wyższa niż obecne 19 proc., by zrekompensować straty budżetowe – stwierdza Piotr Liss.

Taki też wniosek wypływa z przedstawionego stanowiska rządu. Ostatecznie komisja przyjęła opinie o braku zgodności dyrektywy z tzw. zasadą pomocniczości.