Raport Najwyższej Izby Kontroli oraz zalecenia Ministerstwa Środowiska, dotyczące wyceny gruntów w parkach narodowych wprowadziły zamęt. Dyrektorzy parków dostali bowiem z resortu zalecenia, z których wynikało, że mają obowiązek oszacowania, jaka jest wartość podległych im gruntów oraz wykazania ich w ewidencji księgowej i w bilansach. Problem w tym, że dyrektorzy parków, ani nawet Ministerstwo Środowiska nie widzą sensu w szacowaniu wartości Morskiego Oka, czy biebrzańskich bagien.

Wątpliwy obowiązek

Jak podkreśla dr Ewa Hellich z Katedry Rachunkowości SGH, kwestia wyceny gruntów oddanych w trwały zarząd parkom narodowym nie jest jednoznaczna i wymaga głębszej oceny.
- Istotą rachunkowości finansowej jest wprowadzanie do ksiąg rachunkowych aktywów, które można wiarygodnie wycenić – mówi ekspert. Jak dodaje, należy odróżniać wartość księgową od wartości ekonomicznej na potrzeby analizy różnych decyzji. Nie można literalnie traktować zapisów ustawy o rachunkowości, ale trzeba zwracać uwagę na sens ekonomiczny wyceny i wprowadzania pozycji do bilansu.
- Podejmowane były kiedyś próby wyceny m.in. gruntów pod jeziorami i stawami. Tylko na tej podstawie bank nie da kredytu – zwraca uwagę Ewa Hellich.
Jak przyznaje Aleksander Bołbot, zastępca dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego, parki narodowe nie mają możliwości sprzedaży gruntów. Co więcej, jak dodaje Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, można wycenić grunt pod leśniczówką i nieruchomości zabudowane, ale wszystko co jest dziką przyrodą nie podlega wycenie. A zatem – jak dodaje Rudolf Suchanek, dyrektor Ojcowskiego Parku Narodowego - wycena bilansowa ma służyć tylko wypełnieniu formalnych wymogów ustawy o rachunkowości. Dostosowanie się do nich to również wymierne koszty. Jak szacuje Janusz Korybo, dyrektor Parku Narodowego Gór Stołowych, koszt wycen w skali kraju mógłby wynieść nawet ok. 110 mln zł.

Brak uzasadnienia

Jak przyznają w rozmowie z DGP dyrektorzy parków, wypełnienie obowiązków wynikających z ustawy o rachunkowości nie będzie też przydatne np. do ubezpieczenia parków narodowych. Jak przyznaje Aleksander Bołbot parki poza zabudowanymi nieruchomościami w zasadzie nie korzystają z ubezpieczeń.
- Po co ubezpieczać grunty, na których śledzi się po prostu naturalne procesy sukcesji i nawet pożar jest z punktu widzenia przyrody procesem naturalnym – dziwi się Wojciech Dudziuk, dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Jak dodaje Janusz Korybo, park ubezpiecza wyłącznie budynki, budowle i samochody, które do niego należą. Ubezpiecza również trasy turystyczne, na których pobierana jest opłata za wstęp.
- Jest to ubezpieczenie OC obwiązujące w czasie sezonu turystycznego – wyjaśnia Janusz Korybo. Jak dodaje, parku nie stać na żadne dodatkowe ubezpieczenia.

Konieczna zmiana

Zdaniem Pawła Skawińskiego niezbędne są zmiany ustawowe: albo w ustawie o rachunkowości albo w przygotowywanej ustawie zmieniającej ustawę o ochronie przyrody.
- Należałoby wprowadzić przepis, zgodnie z którym wycena gruntów nie ma zastosowania do parków narodowych – uważa nasz rozmówca.
Jak przyznaje Magda Sikorska, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Środowiska, jasne jest, że wymogi wynikające z ustawy o rachunkowości nie przystają w pełni do sytuacji parków narodowych a oszacowanie wartości gruntów PN musiałoby uwzględniać ich przyrodniczą wartość. Z tego względu Ministerstwo Środowiska będzie po raz kolejny wnioskowało do Ministerstwa Finansów o wyjęcie spod działania ustawy o rachunkowości nieruchomości będących w trwałym zarządzie parków narodowych. Jak poinformowała Magdalena Kobos, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów, do resortu żadne pismo w tej sprawie jeszcze nie dotarło.