Podatnicy mogą dokonać odpowiednich korekt, tak aby po otrzymaniu dokumentów potwierdzających wywóz mogli opodatkować dostawy towarów według stawki 0-proc. Uprawnienie to jest jednak uciążliwe, zwłaszcza, gdy podatnicy dokonują dużej liczby transakcji towarowych z zagranicą.

Opodatkowanie według stawki krajowej (choćby czasowe) dostaw, które spełniają kryteria wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów (WDT) czy eksportu wydaje się niezgodne z prawem unijnym. Zarówno art. 138 dyrektywy VAT (dotyczący WDT), jak i art. 146 (dotyczący eksportu) nakazują państwom członkowskim zwolnić WDT i eksport towarów. Konstrukcja dyrektywy jest klarowna: jeśli dostawa spełnia definicje WDT czy eksportu, musi być stosowana 0-proc. stawka VAT. Przy czym definicja ta nie zawiera elementu otrzymania dokumentów potwierdzających wywóz, lecz jedynie fakt wywozu oraz kryteria podmiotowe. W przepisach unijnych nie przewidziano więc swobody państw członkowskich, jeśli chodzi o możliwość stosowania innej stawki niż 0 proc.

Oczywiście każde państwo członkowskie ma prawo (a nawet obowiązek) stać na straży swoich wpływów budżetowych i zapobiegać oszustwom. Stąd też dyrektywa upoważnia państwa UE do ustalenia warunków stosowania zwolnień (stawki 0-proc.). Warunkiem takim jest np. konieczność zebrania przez podatnika dokumentacji potwierdzającej wywóz za granicę państwa czy UE. I ta kwestia wydaje się bezsporna, że to po stronie podatnika leży ciężar udowodnienia, w przypadku ewentualnej kontroli, że dana dostawa spełnia kryteria WDT czy eksportu. Natomiast stosowanie czasowo stawki krajowej do WDT czy eksportu jest czymś więcej niż określeniem warunku stosowania zwolnienia i wobec kategorycznego nakazu zwolnienia takich transakcji przez dyrektywę VAT tę część przepisów krajowych należałoby uznać za niezgodną z prawem UE.

not. em