Ustawa o PIT wskazuje jedynie ogólnie, że w większości przypadków należy określać wartość świadczenia na podstawie cen rynkowych stosowanych przy udostępnianiu podobnych samochodów, z uwzględnieniem w szczególności ich stanu i stopnia zużycia oraz czasu i miejsca używania. W praktyce pracodawcy stosują różne metody kalkulacji wartości prywatnego użytku, w mniejszym lub większym zakresie odzwierciedlające wartość rynkową przysporzenia dla pracownika. Częstą praktyką jest wykluczenie możliwości prywatnego wykorzystywania samochodów służbowych, co skutkuje brakiem przychodu po stronie pracowników. Ten brak spójności prowadzi do częstych sporów z organami podatkowymi, a temat opodatkowania prywatnego użytku samochodów firmowych był i jest elementem kontroli i postępowań podatkowych.

Prawie rok temu Ministerstwo Finansów zaproponowało, aby wprowadzić do ustawy o PIT przepis definiujący precyzyjnie sposób ustalenia wartości takiego świadczenia. Według zamierzeń MF miesięczna wartość użytkowania samochodu służbowego na potrzeby prywatne miała wynosić dla celów podatkowych 0,5 proc. początkowej wartości samochodu. W przypadku więc np. samochodu zakupionego przez pracodawcę za 100 tys. zł, miesięczny przychód pracownika z tego tytułu wyniósłby ok. 500 zł. W konsekwencji w zależności od łącznie osiąganych dochodów podatek oraz składki na ubezpieczenia społeczne oraz zdrowotne obciążające pracownika wyniosłyby ok. 150–160 zł. Projekt ten nie zyskał jednak aprobaty całego rządu i w dalszym ciągu pracodawcy – płatnicy podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia społeczne posługiwać się muszą ogólnymi przepisami przy określeniu wartości takiego benefitu pracowniczego.

Z tej perspektywy wydaje się, że warto ponowić próby ujednolicenia reguł wyznaczenia wartości udostępnienia samochodu służbowego dla celów prywatnych. Wiele systemów podatkowych krajów europejskich (np. Niemcy, Wielka Brytania) posiada takie regulacje.

not. em