Nasza czytelniczka zamówiła w sklepie internetowym perfumy, które miały być wysłane ze Szwecji. Kiedy nadeszła przesyłka, okazało się, że była ona wysłana z Hongkongu, a tylko przepakowana w Szwecji. W związku z tym musi zapłacić cło i VAT, na co nie była przygotowana.

– Za perfumy zapłaciłam 380 zł, naliczone cło to prawie 90 zł. W efekcie koszt zakupu był prawie identyczny jak w polskiej drogerii – mówi pani Ewa z Warszawy.

Cezary Sowiński, doradca podatkowy w Pricewater-houseCoopers, zauważa, że klient, zamawiając towar z innego kraju, powinien być poinformowany lub starać się uzyskać informacje m.in. o tym: jaka będzie całkowita cena towaru, skąd przesyłka będzie wysyłana i jakie są warunki jej dostawy, czy są dodatkowe koszty, którymi będzie obciążony.

Jeżeli okaże się, że zamawiany towar jest importowany z kraju trzeciego, a sprzedawca, mimo że działa w Unii Europejskiej, nie uiścił należnego od niego cła i VAT, należności importowe będzie musiał pokryć zamawiający.

– W celu ustalenia wartości celnej przywiezionego towaru, która będzie podstawą do obliczenia należnego cła, do ceny faktycznie zapłaconej lub należnej za towar dolicza się m.in. koszty transportu, ubezpieczenia czy też załadunku towarów do miejsca ich wprowadzenia na obszar celny Wspólnoty – podkreśla Sylwester Witalis, doradca podatkowy w PricewaterhouseCoopers.

Dopiero od tak ustalonej wartości celnej oblicza się kwotę należnego cła. Natomiast wartość celna powiększona o kwotę należnego cła jest z kolei podstawą do obliczenia VAT z tytułu importu towarów do Polski według określonej stawki tego podatku.

Eksperci radzą, by w sytuacji, gdy dodatkowe koszty związane z odbiorem przesyłki są dla nas trudne do zaakceptowania, możemy w celu uniknięcia płatności należności importowych odmówić jej przyjęcia. Jednak w takim przypadku, jeżeli uiściliśmy z góry cenę za zamawiany towar, trzeba przeanalizować potencjalne możliwości odzyskania tej kwoty, co w praktyce nie jest takie łatwe.