zaloguj się do e-DGP
statystyki

Abolicja to donos na siebie

skomentuj

Podatnicy uważają abolicję podatkową za pułapkę i boją się z niej korzystać. Ich zdaniem wniosek o abolicję może być podstawą do wszczęcia kontroli przez fiskusa. Eksperci uspokajają - ideą wprowadzenia abolicji nie jest ściganie podatników.

Publikacja: 6 października 2008, 03:00 Aktualizacja: 6 października 2008, 15:18

ANALIZA

Podatnicy nie chcą korzystać z abolicji podatkowej. Ich zdaniem wprowadzona abolicja nie jest żadnym przywilejem, ale pułapką. Złożenie wniosku o przyznanie abolicji będzie donosem na samego siebie.

- Złożenie wniosku o abolicję dla dochodów z pracy może być podstawą do wszczęcia kontroli przez fiskusa dla innych dochodów, np. z odsetek bankowych, które podatnik uzyskał, bo pensja wpływała na oprocentowane konto bankowe. Dochody z pracy abolicją są objęte, dochody z odsetek już nie. Ta abolicja to jakieś nieporozumienie - żali się w rozmowie z nami pani Agnieszka pracująca w Wielkiej Brytanii, która zamierzała wrócić do Polski. Takich telefonów odbieramy coraz więcej. Te osoby, które wnioski o abolicję powinny złożyć najpóźniej dziś (zarabiające za granicą w 2002 roku), liczą na to, że bardziej opłaci się im doczekać do końca roku. Z końcem tego roku przedawniają się bowiem podatki za 2002 rok.

Eksperci twierdzą, że obawy podatników są zrozumiałe, ale też nie można wpadać w obsesję. Abolicja ma być ochroną dla podatników, a nie straszakiem.

Zrozumiałe obawy

Podatnicy, którzy pracowali za granicą w latach 2002- 2007, mogą skorzystać z abolicji podatkowej, jeśli mieli obowiązek rozliczenia zagranicznych zarobków w Polsce. Dotyczy to zarówno podatników, którzy rozliczyli się ze wszystkich zarobków, ale do rozliczeń musieli stosować metodę unikania podwójnego opodatkowania - proporcjonalnego odliczenia, jak i tych osób, które nie wykazały zagranicznych dochodów w kraju. Na złożenie wniosku o abolicję sporo czasu mają jeszcze podatnicy pracujący poza krajem w latach 2003-2007. Termin na złożenie wniosku o abolicję za 2002 rok upływa 6 października, czyli dziś o północy.

Paweł Jabłonowski, doradca podatkowy w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, przypomina, że celem przepisów o abolicji jest umorzenie zaległości podatkowych wraz z odsetkami za zwłokę, ewentualnie zwrot kwot podatku zapłaconego przez podatników, którzy rozliczyli się z fiskusem. Co więcej, zadeklarowanie osiągniętych dochodów za granicą, od których powinien być zapłacony podatek dochodowy, wyłącza odpowiedzialność karną skarbową.

- Bezsprzecznie lepsza jest sytuacja osoby, która dokonała zgłoszenia dochodów, od tej, która takiego zgłoszenia nie dokonała, zatem obawy nie są uzasadnione. Nie wydaje się także, aby organy podatkowe wszczynały postępowania podatkowe w innych sprawach przy okazji złożenia wniosku o objęcie abolicją podatkową - wyjaśnia ekspert.

W przypadku złożenia wniosku o zwrot już zapłaconego podatku, kwalifikującego się do zwrotu w związku z abolicją, organy będą prawdopodobnie przeprowadzać postępowanie sprawdzające. Tyle że w takim przypadku jest to normalna procedura.

Uczciwi śpią spokojnie

Także inni eksperci uważają, że obawy rzetelnych podatników przed możliwością skorzystania z abolicji nie wydają się uzasadnione. Michał Grzybowski, doradca podatkowy, dyrektor w Ernst & Young, potwierdza, że wprowadzona procedura złożenia wniosku w celu umorzenia zobowiązania lub zwrotu podatku wymaga aktywności ze strony urzędu skarbowego.

- Jest więc bardzo prawdopodobne, że oceniając poprawność złożonego wniosku, władze skarbowe zwrócą się do podatnika o szczegółowe udokumentowanie uzyskanych dochodów lub zapłatę podatku za granicą. Zakładając jednak, że sytuacja podatnika spełnia przesłanki wymagane przez przepisy ustawy abolicyjnej, w szczególności że w okresie objętym wnioskiem był on rezydentem podatkowym w Polsce, uzyskiwał dochody z pracy oraz podlegał opodatkowaniu za granicą, osoba taka nie powinna mieć obaw przed skorzystaniem z abolicji - radzi Michał Grzybowski.

Również dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent UW, uważa, że nie ma podstaw do obaw. Sama idea abolicji oznacza, że organ podatkowy przyjmuje z dobrą wiarą fakty podane przez podatnika i stosuje umorzenie zaległości albo zwrot podatku - w zależności od sytuacji - zgodnie z ustawą abolicyjną. W przeciwnym wypadku ustawa nie miałaby sensu.

- Wydaje się, że sygnalizowane obawy mają swoje korzenie i źródło w negatywnych doświadczeniach tzw. minionego okresu, kiedy to nadużywano instytucji prawa podatkowego do niepodatkowych celów. Źródłem obaw może być też obecna praktyka organów skarbowych w sytuacji, gdy np. podatnik wystąpi o tzw. zaliczkowy zwrot VAT w przypadku inwestycji. Zazwyczaj złożenie takiego wniosku uruchamia kontrole u podatnika, co nigdy nie jest odbierane pozytywnie. Tak więc wielu podatników dokonuje niejako ekstrapolacji tych negatywnych doświadczeń i artykułuje obawy co do skutków skorzystania z abolicji - mówi dr Janusz Fiszer.

Jego zdaniem takie postępowanie jest uzasadnione emocjonalnie, lecz mało racjonalne. Skorzystanie z abolicji pozwoli zalegalizować posiadane środki na wypadek przyszłych większych wydatków, typu zakup nieruchomości, droższego auta itp.

Nieskorzystanie z abolicji w tych okolicznościach może w przyszłości utrudnić danemu podatnikowi wyjaśnienie pochodzenia środków finansowych - przekonuje ekspert.

Nieprecyzyjny ustawodawca

Osoby składające wniosek w ramach ustawy abolicyjnej zobowiązane są dołączyć do wniosku m.in. oświadczenie o wysokości uzyskanych przychodów zagranicznych oraz zapłaconego za granicą podatku.

Grzegorz Grochowina, kosultant Tax PIT, Dradztwo Podatkowe KPMG, twierdzi w rozmowie z nami, że należy sądzić, że ustawa abolicyjna skierowana jest przede wszystkim do osób, które nie mają przed fiskusem nic do ukrycia i wykażą we wniosku wszystkie źródła swoich zagranicznych przychodów.

- Można się spodziewać, że fiskus weźmie pod lupę część podatników, którzy złożą taki wniosek, i wnikliwie sprawdzi dokumenty dotyczące osiągniętych przez podatnika przychodów - podkreśla Grzegorz Grochowina.

Zauważa też, że ustawa abolicyjna nie uwzględnia przychodów m.in. z tytułu odsetek czy dywidend zagranicznych.

- Osoby, które będąc zobowiązane do wykazania takich przychodów, nie zrobiły tego i licząc obecnie na umorzenie związanej z tym zaległości podatkowej złożą wniosek abolicyjny, mogą się spodziewać, że fiskus w takich przypadkach zamiast umorzyć zaległość, może zacząć ją egzekwować wraz z odsetkami za zwłokę - podsumowuje.

6 lutego 2009 r. mija termin złożenia wniosku o abolicję dla podatników zarabiających za granicą w latach 2003-2007

Komentarze: 35

  • 31: Tytus z IP: 89.108.246.* (2008-11-30 22:50)

    Do rozliczen zamiast 52 pay slipow,moze posluzyc p60 lub p45 form.
    Bedzie o wiele mniej tlumaczenia (o ile mozna przetlumaczyc liczby z angielskiego na polski).Mozemy tez wykorzystac fiskul residency ktory wydaje inland revenue.Opiniujac US bardzo slabo przygotowany do sprawy,jedzie szablonowo z parowkami na talerzu na jego ciasnych stolach.

  • 32: nesca z IP: 79.75.62.* (2008-12-12 16:37)

    Urzedy robia co moga zeby podatnika wpedzic w koszta a zwrotow i tak nie widac. Imigrantow chciano namowic abolicja do powrotu, no ale wyszlo wrecz przeciwnie. Sama rozliczylam sie za prace w 2005r a teraz zlozylam wniosek o zwrot.
    US wyslal mi pismo zebym stawila sie osobiscie w US w sprawie podania o zwrot. Nie moglam stawic sie osobiscie, wiec do US wybrał sie moj Ojciec. Okazalo sie ze US zarzyczyl sobie Angielskiego rozliczenia podatkowego. Tata przekazal mi wiad, wyslalam do Polski moje rozliczenia. Tata znow udal sie do US z rozliczeniami- US zarzyczyl sobie ich tlumaczen oraz pełnomocnictwa dla mojego ojca skoro chce te papiery przywieźć. Musialam udac sie do londynu do konsulatu zdobyc pelnomocnictwo (200mil w obie strony - o kosztach nie wspomne) Tata zalatwil tlumaczenia u przysieglego. Z pełnomocnictwem i tlumaczeniami udal sie do US. A Urzad znow rzucil kolejne wymagania - ze chca odcinki wyplat za kazdy tydz pracy w Anglii jakie mialam od pracodawcy. Nie wiem czy nawet je

  • 33: nesca z IP: 79.75.62.* (2008-12-12 16:37)

    Nie wiem czy nawet jeszcze sa te świstki papieru, nigdy nikomu do niczego nie byly potrzebne. Co urzad teraz bedzie sprawdzal czy angielski urzad mnie prawdidlowo rozliczyl? Widze ze urzednik wyraznie rzuca mi klody pod nogi abym z tej abolicji nie skorzystala. Wydalam juz ponad 1000zl na odzyskanie tego podatku - tlumaczenia, pelnomocnictwo, polecone listy zza granicy, wizyta w konsulacie. Jakim prawem US obicaza podatnika dodatkowymi kosztami. Jesli nie zwroca mi podatku to nie dosc ze 2700 nei odzyskam to ponad 1000zl strace. Juz stracilam.
    Z tego co widze na forum w necie i pytam innych Polakow tutaj - to nagminna sprawa - takze pieknie w mediach wyglada Abolicja a w praktyce to złodziejstwo i ani grosza US nie oddaje. A nawet jak juz komus wreszcie przypisza zwrot - to marne grosze, odsetki zwracaja a nie zaplacony podatek.

  • 34: Azja syn Tuchaj-Beja z IP: 212.183.136.* (2008-12-15 05:29)

    Podatek zostanie umorzony w razie przyznania się do deliktu skarbowego. Tyle, że jeśli osoba nie wiąże swojej najbliższej przyszłości z III RP, to należy się wstrzymać z ujawnianiem jakichkolwiek dochodów uzyskanych za granicą. Codziennie płacimy podatek VAT, akcyzę itp. Wydaje mi się, że i tak Urząd Skarbowy nieźle zarobia na emigrantach. Jeśli chcianoby uprościć procedurę, to wystarczyłoby porozumieć się z National Insurance Contributions (lub jego odpowiednikiem w innych krajach) i żądać potwierdzenia o składkach za wspomniane w ustawie lata (jeden dokument). Osoby, które ignorują cały proceder mają w sumie rację, gdyż jest wielce prawdopodobne, że w przypadku nieścisłości Urząd Skarbowy zarząda uregulowania podatku. Pracownicy US otrzymują dodatkowe premie za ściągalność! Tak na marginesie delikt skarbowy trzeba wykryć, żeby móc nałożyć karę. Ustawa abolicyjna byłaby dobra, gdyby z wykładni jej przepisów wynikał zakaz wszczęcia postępowania skarbowego wobec jej adresatów.

  • 35: gustaw z IP: 82.6.2.* (2009-01-21 23:28)

    Abolicja to tak naprawdę umorzenie różnicy pomiędzy wyliczeniem podatku metodą proporcjonalnego odliczenia a metodą wyłączenia z progresja. Niektóre osoby dopłacą jakieś sumy do polskiego US.

    Z tego wynika, że w krajach, w których metoda z progresją obowiązuje (stanowi ona, że jeśli nie pracowałeś w Polsce w danym roku to nie zapłacisz żadnego podatku do polskieg US) ludzi płacili te podatki i jakoś nie słychać żeby mieli problemy z urzędem skarb. Podejrzenia to nasza chluba ale ustawa musi być sprawiedliwa dla tych ludzi którzy rozliczyli się z innych krajów. Dlatego te 52 pity itd są potrzebne i każdy świadomy obywatel wie iż takie dokumenty trzeba trzymać.

    Być może jest wiele trików w ustawie, może nie ma nic o możności wszczęcia postępowania przeciwko ale z tego jest znany polski system czy podatkowy czy inny. Jest się czego obawiać, ale warto też zobaczyć jaki konsekwencje czekają jeśli się nie rozliczymy. Załóżmy, sprobuj kupić mieszkanie, kiedy sprawa nie jest przedawniona

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy zmiany w prawie budowlanym idą Twoim zdaniem w dobrą stronę?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter