Przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na przejście z faktur papierowych na e-faktury. Pozwala im to na spore oszczędności. Jednak polskie przepisy są tak skomplikowane, że utrudniają codzienną praktykę.
Publikacja: 18 września 2009, 03:00
Zastąpienie faktur papierowych ich elektronicznymi odpowiednikami daje spore oszczędności, które w trudnej sytuacji gospodarczej są często kluczową kwestią o być albo nie być firmy.
Niestety, ustawodawca nie jest przychylny polskiemu przedsiębiorcy. Regulacje dotyczące e-faktur są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Sprawiają podatnikom wiele problemów, których z dnia na dzień przybywa.
W ostatnim czasie obserwujemy istotny wzrost zainteresowania fakturami elektronicznymi. Według Sylwii Adamczyk, konsultanta w Ernst & Young, opłacalność faktur elektronicznych zależy m.in. od wielkości firmy i liczby dokonywanych przez nią transakcji – im liczby te są większe, tym większe korzyści.
– Polskie przepisy podatkowe przewidują dwa rozwiązania w zakresie e-faktur. Pierwsze oparte jest na bezpiecznym podpisie elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Drugie zakłada wystawianie i przesyłanie e-faktur w ramach platformy EDI (Electronic Data Interchange), tj. na podstawie europejskich rozwiązań służących wymianie danych pomiędzy firmami. Pozwala ono na obsługę nie tylko e-faktur, lecz również innych komunikatów wymienianych pomiędzy podmiotami (np. zamówienia) – opisuje Sylwia Adamczyk.
Dodaje, że szybki rozwój techniczny nie idzie w parze z liberalizacją przepisów. Polskie regulacje przewidują najostrzejsze możliwe wymogi dla wdrożenia i obiegu e-faktur, podczas gdy w wielu krajach faktury te funkcjonują bezpiecznie na podstawie najprostszych rozwiązań.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: piotrek_z_wrocławia z IP: 83.12.65.* (2009-09-18 13:02)
Póki co, jako mały przedsiębiorca, nie mam zamiaru się zgadzać na e-faktury, z którymi miałbym co najwyżej kłopoty... Ile kosztuje bezpieczne archiwizowanie e-faktur, do którego zobowiązuje ustawa? Gdzie te oszczędności przy udowadnianiu skarbowym gryzipiórkom że faktycznie coś nabyłem i mam dokument?
Jak zwykle ustawodawca napisał tak, żeby było po staremu...
2: maverick z IP: 217.99.254.* (2009-09-19 22:09)
poziom wykształcenia tych z US i MF jest tak żenująco niski, że każda nowa technologia jest dla nich tylko i wyłącznie kolejną barierą utrudniającą spokojne i wygodne życie. Ciekawe, czy w ogóle zdają sobie sprawę skąd są pieniądze na ich wypłaty.

Podatnikiem, który kupił dom, samochód, jacht, dom na Mazurach, a jego zarobki są minimalne, zainteresuje się skarbówka. Osoba, którą urzędnicy wezmą pod lupę, musi wyjaśnić, skąd pochodzą środki na zakup drogich rzeczy lub nieruchomości.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?